środa, 3 grudnia 2014

O książce Kinga, którą odważyłam się czytać po zmroku - "Przebudzenie"

Nie sądziłam, że ten dzień nadejdzie. Po raz pierwszy w swojej krótkiej życiowej historii czytałam książkę Mistrza po zmroku. Jak się z tym czuję? Cóż.. Ciągle wychodzę z szoku..

Kilka słów wstępu.

Kiedy dostałam ją w ręce dzień po premierze wychodziłam z siebie, dwoiłam i troiłam starając się znaleźć czas, wiedząc, że jak już usiądę to szybko nie wstanę (właściwie położę się, zakopię pod kocami i będę udawać, że mnie nie ma). Znalazłam, przeczytałam i myślę. Zastanawiam się czy jako wierna czytelniczka Kinga potrafię się jeszcze obiektywnie wypowiadać na temat jego dzieł. Zastanawiam się czy jak napiszę tą recenzję będę w stanie nacisnąć "opublikuj" z czystym sumieniem. Nie wiem czy potrafię napisać złe słowo na temat "Przebudzenia", bo przecież nie mogę powiedzieć, że książka jest zła. Ba! Naprawdę dobrze się ją czytało. Coś jednak jest nie tak...


O książce słów więcej niż chciałabym powiedzieć.

King przyzwyczaił nas do ciarek na całym ciele, do koszmarów przez następny miesiąc i nerwowego oglądania się za siebie w celu sprawdzenia czy nikt nie wyłania się z ciemności. King przyzwyczaił mnie do niemożności czytania jego książek kiedy za oknem zapadała ciemność czy chociażby szarówka, a teraz złamał wszystkie reguły gry. Czytałam ją z wypiekami na twarzy czekając aż z kartek papieru wyłoni się coś tak przerażającego, że nie będę mogła o tym zapomnieć do wydania następnej książki. Czekałam i się doczekałam. Raz, przez krótką chwilę trwającą kilkanaście stron poczułam tą znajomą ekscytację związaną z czytaniem książek Mistrza. Raz, czyli o kilkadziesiąt razy za mało. Nie mogę powiedzieć, że książka jest zła, bo historia sama w sobie jest jedną z lepszych jakie w tym roku czytałam ( interesujący zwrot akcji, ukazujący jak delikatna i zmienna może być wiara w zależności od naszego doświadczenia i wydarzeń życiowych plus odrobina szaleństwa ). Nie mogę niestety też powiedzieć, że nie jestem zawiedziona, bo jestem. Tyle czekania, tyle nadziei, tyle szumu i proszę..

Więc w czym problem?
\
Każda książka Kinga, którą do tej pory czytałam, trzymała pewien poziom strachu ( no dobrze.. "Zielona Mila" jest bardzo, cóż, delikatna) wywołujący emocjonalne rozchwianie. Każda jego książka była moim własnym trofeum jako czytelnika, dumnego z tego, że lubi (uwielbia) akurat tego autora, docenia jego geniusz i zaangażowanie. Po raz pierwszy odczuwam niedosyt i zastanawiam się czy ktoś nie zrobił mi kawału wycinając fragmenty "Przebudzenia". Bo gdzie groza? Gdzie panika? Gdzie głaskanie mojej czułej wyobraźni? Mam wrażenie, że całość (choć interesująca) jest dość prosta i za mało kingowska. Myślę, że czytelnicy mający z autorem do czynienia zrozumieją co kłębi się w mojej głowie. Niedosyt. Być może karmiona fantastyczną prozą Kinga stawiałam zbyt duże oczekiwania nowemu dziełu, być może to z moim rozumowaniem jest coś nie tak, nie wiem. Wiem natomiast, że mimo wszystko książkę warto przeczytać. King trzyma standardy narracyjne i nie ukrywam, że nie żałuję prawie dwóch dni wyjętych z życia. Niemniej, "To" czy "Bastion" są kilka poziomów wyżej i gdybym miała wybierać 10 najlepszych okazów Kinga, "Przebudzenie" nie znalazłoby się na liście.

Kinga, a właściwie jego wyobraźnię przelaną na papier, kocham. Doceniam też jego umiejętności w przekazywaniu emocji i dynamikę wydarzeń. Mogłabym spać z jego książkami, pod warunkiem, że światło byłoby zapalone całą noc. Mogłabym też usprawiedliwiać "Przebudzenie" sama przed sobą (mam na to wielką ochotę) ale czas stawić czoło prawdzie i ładnie podsumować książkę w jednym zdaniu:

 King napisał książkę bardzo dobrą, ale nie rewelacyjną.
dziękuję za uwagę


3 komentarze:

  1. Kinga bardzo lubię i po tę książkę na pewno sięgnę, mimo że nie jest bez wad :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś przeczytam. I ten tytuł i wszystkie inne autorstwa Kinga. Przynajmniej tak sobie obiecuję już od dłuższego czasu, tylko jakoś ciągle się nie składa xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A warto, chociaż proponuję zacząć od czegoś "lekkiego" żeby się z Kingiem oswoić;)

      Usuń