środa, 31 grudnia 2014

Ostatnia recenzja w tym roku - "Rozmowy pod Drzewem Zapomnienia" A. Fuller

"Wiele osób pyta mnie, dlaczego rodzice nie wyjechali z Afryki. Mówiąc najprościej: ta ziemia ich opętała. Dla mamy jest miłością, dla taty - religią. Kiedy tata odchodzi od drzewa zapomnienia, wędruje nad rzekę i z powrotem, to tak jakby przemierzał swój życiowy, święty związek z ziemią, który zawarł jeszcze w dzieciństwie."

A. Fuller "Rozmowy pod drzewem zapomnienia"

O "Rozmowach..."
W swojej książce Pani Fuller za pomocą pięknej prozy opowiada historię swojej rodziny, i mimo, że wspomina o swoim ojcu dość często, jasne jest, że to matka jest zarówno bohaterką książki, jak i bardziej kolorową połówką małżeństwa Fullerów. Całość ma egzotyczną otoczkę, pełną dzikich zwierząt i promieni słonecznej Afryki, która urzeka od pierwszej strony (i okładki). Zdarzają się momenty, kiedy zapach i magia tego kontynentu nachalnie podsuwa nam obrazy raju i sami pragniemy się tam znaleźć, jednak są też chwile, gdy zdezorientowani nie mamy pojęcia czy Afrykę kochać czy nienawidzić. Nie zawsze kolorowe przygody (które zdarzyły się realnym ludziom w realnym świecie) powodując chwile zadumy i zastanowienia nad własnym życiem oraz inne spojrzenie na historię Afryki, którą poznajemy od wewnątrz. Książka ma charakter wspomnień, przeplatanych rozmową i bardzo rodzinną, ciepłą atmosferą. Po prostu chce się czytać ( najlepiej z kubkiem aromatycznej herbaty z kwiatu hibiskusa ) i zatopić w afrykańskim cieple podczas naszego europejskiego chłodu.


Kilka słów ode mnie.
Nie sięgnęłabym po tą książkę, nie zwróciłaby mojej uwagi w księgarni czy na stronie internetowej. Nie szukałabym jej z zapartym tchem. Jednak wygrałam ją przypadkiem i nie przypadkiem przeczytałam, zadowolona jak nigdy, że przypadek okazał się tak przyjemny. Nie powiem, że to książka, która porwała moje serce i zawładnęła moją duszą, bo tak nie jest. Niewątpliwie jednak jest to bardzo przyjemna, lekka i piękna opowieść o miłości do kraju, który stał się domem z wyboru i serca, nie rozumu.Czy polecam? Polecam, szczególnie dla ludzi szukających w zimie ciepłej opowieści, momentami dramatycznej i wyciskającej łzy, ale mimo wszystko (tak powtórzę się) pełnej miłości i kolorów.

2 komentarze:

  1. Afryka to osobliwy kontynent, więc jeśli miałabym sięgnąć po tę książkę, to właśnie ze względu na tło. Więc, kto wie? Przypadek zrodził całkiem ciekawy owoc.

    OdpowiedzUsuń
  2. Afryka bardzo przyjemnie mi się kojarzy, te kolory, czerwienie, brązy i żółcie:) Mogłabym przeczytać tę pozycję:)

    OdpowiedzUsuń