poniedziałek, 9 lutego 2015

Książką, która budzi sympatię stopniowo - "Miniaturzystka" Jessie Burton.

"Miniaturzystka" to powieść, którą wyobrażałam sobie zupełnie inaczej, chociaż niełatwo mi stwierdzić jakie dokładnie były te wyobrażenia. W zanadrzu miałam kilka niedorzecznych domysłów i knutych w zakamarkach podświadomości teorii, jednak wszystko okazało się błędne bo książka nie okazała się tym, czym w moim zamyśle miała się okazać...


Jessie Burton w swojej książce opowiada historię niebanalną, a przynajmniej nieczęsto spotykaną wśród literatury popularnej. Młoda dziewczyna, Nella Oortman, wychowała się w rodzinie, posiadającej dobre nazwisko, ale nic poza tym. Po śmierci jej ojca, życie matki i dzieci mocno się skomplikowało (nie oczekujcie jednak zawiłych opisów w książce na temat wcześniejszego życia młodej bohaterki, czy szczegółowych nawoływań), a Nella została wydana za mąż, za najznamienitszego kupca w Amsterdamie, Johannesa Brandta. Wyczekując upragnionej nocy poślubnej z dwukrotnie starszym mężem, dziewczyna odkrywa, że dom o jakim marzyła, nie istnieje, a jej wyobrażenia o szczęśliwym małżeństwie i spełnianiu się jako żona i matka, spełzły na niczym. Pewnego dnia, mąż chcąc wynagrodzić Nelli samotne noce, kupuje jej kredens. Jakkolwiek to nie zabrzmi, nie jest to zwykły kredens, ale miniatura domu, w którym mieszka i który ma być jej polem do popisu, spełnieniem własnych wyobrażeń, które z pomocą tajemniczej miniaturzystki mogą okazać się czymś więcej niż tylko niewinnymi miniaturami...

Książka mnie nie zawiodła, chociaż nie mogę powiedzieć, że dostałam to czego oczekiwałam. Liczyłam na wielkie bum, coś co wytrąci mnie z równowagi i spowoduje efekt WOW, ale nic takiego się nie zdarzyło. Co prawda, mamy tu wiele niespodziewanych zwrotów akcji, książka jest barwna, napisana lekkim językiem i czyta się ją niezwykle dobrze, jednak gdyby ktoś powiedział, że nie ma ochoty jej czytać chyba nawet nie śmiałabym naciskać. Wiem, że dostała ona mnóstwo niesamowicie dobrych ocen, wiem, że niektórzy mają ją za arcydzieło i wiem, że są różne gusta i guściki, jednak mnie nie powaliła. Owszem, bardzo mi się podobała, ale myślę, że wiecie o czym myślę, mówiąc, że spodziewałam się czegoś co wbije mnie w ziemię i sprawi, że zacznę krzyczeć o więcej. Cóż, nie dostałam tego.

Gdybym mogła dać wam radę powiedziałabym : czytajcie ją powoli, nie śpieszcie się, rozłóżcie na kilka dni, delektujcie dobrą historią. Dla mnie nie było to dzieło pożerane na raz, a raczej książka, którą zaczyna się lubić stopniowo, powoli, z namysłem. Nie mam zamiaru wieszać na niej psów bo jest dobra, naprawdę dobra, z ciekawymi zwrotami akcji, których najprawdopodobniej się nie spodziewacie. Jeśli chcecie ją przeczytać, zróbcie to, może was zaskoczy, jeśli nie.. cóż, to brutalne, ale nie zawracajcie sobie głowy i idźcie dalej. Podobała mi się, ale nie zawładnęła moim sercem.

12 komentarzy:

  1. Miniaturzystka dumnie czeka na swoją kolej i właśnie tak jak napisałaś - rozłożę ją sobie na kilka dni, żeby lepiej zrozumieć i bardziej tę atmosferę poczuć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chociaż, tak jak piszesz, książka ma większość dobrych recenzji, jakoś mnie do niej nigdy nie ciągnęło. Raczej sobie daruję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak napisałam, jest bardzo dobra ale spodziewałam się chyba czegoś innego:) jeśli nie chcesz czytać, na pewno nie będę siłą zmuszać:)

      Usuń
  3. Chętnie chetnie przeczytam ;)
    Pozdrawiam Natala :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkiem głośno o tej książce, opis bardzo mnie zaintrygował, więc kiedyś na pewno przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam ją dzisiaj w księgarni, ale nawet po nią nie sięgnęłam. Pewnie dla tego, że w plecaku miałam już trzy inne książki. Dla ludzi lubiących takie klimaty na pewno jest idealna. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno, nie kwestionuję oryginalności i jakości książki;)

      Usuń
  6. Jestem jej ciekawa, bo tak wiele osób się nią zachwyca, jednak intuicja podpowiadała mi od początku, że na kolana mnie ona nie rzuci. W dodatku droga i gruba... xD Sama nie wiem, pozostawiam decyzje losowi. Jeśli wpadnie mi w ręce - przeczytam. Jeśli nie, najwyraźniej niewiele stracę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Są takie książki, które rzeczywiście trzeba smakować, zagłębiać w nie powoli, przetrawiać... A mnie to tak zawsze wkurza ;) Jestem niecierpliwa, oczekuję akcji, więc chyba na razie odpuszczę lekturę \Miniaturzystki ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi się ta książka średnio podobała... miałam większe oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam przed chwilą dużo bardziej pozytywną recenzję tej książki. Po Twojej nie jestem już do niej przekonana. Mam trochę mętlik, jednak myślę, że nic mi nie szkodzi by zaryzykować ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta książka ma swój klimat. Mi bardzo się podobała.

    OdpowiedzUsuń