sobota, 21 lutego 2015

Powieść sercem pisana - J. R. R. Tolkien "Hobbit"

Pamiętam kiedy zakochałam się w twórczości Tolkien'a nawet po nią nie sięgając. Filmowa trylogia "Władcy Pierścieni" ukradła moje serce, wbiła w ziemię, rozkochała w sobie, sprawiła, że chciałam aby Tolkien wykreował mnie jaką jedną z postaci tej pięknej historii.. Kilka długich lat później w końcu sięgnęłam po Tolkiena (moja walentynka sięgnęła), "Władce Pierścieni" zostawiłam na deser, "Hobbita" ze smakiem pożarłam na śniadanie.

Nie chcę się rozpisywać, rozdrabniać i rozczulać nad tą powieścią (myślę, że zdajecie sobie już sprawę, że rzadko piszę długie recenzje, nie mam do tego talentu). Większość z nas widziała film, który jest dość dokładnym odzwierciedleniem tego co dzieje się w książce, więc o samej fabule zbyt wiele też wam nie opowiem. Jestem w tym kiepska. Gubię się, plątam, mieszam chcąc powiedzieć zbyt wiele. Ot, magiczna opowieść o małym stworzeniu, Hobbicie o wielkim sercu, z humorystycznymi przygodami i niezaspokojonym głodzie. Głodzie dosłownie. Hobbit wydawał się być wiecznie głodny, ten jego pusty brzuszek.. Szkoda mi było biedaka..

Co mnie jednak poruszyło w tej książce, w samym autorze, to jego sposób opowiadania. Miałam wrażenie jakbym siedziała z otwartymi ustami i szeroko otwartymi oczami wpatrując się w swojego dziadka, słuchając wymyślonej przez niego opowieści, zgłodniała nowych faktów z życia nowego przyjaciela. W świecie, w którym oczekuje się szybkiego dorastania, bycia odpowiedzialnym i poważnym, dobrze czasami poczuć się na nowo dzieckiem, zamkniętym w bezpiecznej opowieści napisanej przez wybitnego autora. Jego styl jest prosty, lubię używać w takich wypadkach słowa "Czysty", porywający, wciągający.. Nie pamiętam kiedy po raz ostatni tak dobrze czytało mi się powieść jakiegokolwiek autora. Jest delikatna, baśniowa, zachwycająca. Może wiele osób się ze mną nie zgodzi, ale uwielbiam tak nierealistyczne książki, które mają (mimo wszystkich złych i smutnych szczegółów) dobre zakończenie.

Podczas gdy wciskamy dzieciom bajki o księżniczkach ze szczęśliwymi zakończeniami, sami uśmiechamy się ironicznie. Dlaczego? Dlaczego nie wnieść trochę magii do dorosłego życia? Tolkien jest nośnikiem tej magii. Sprawia, że chcemy żyć w wykreowanym przez niego świecie, mieć takie przygody jak jego bohaterowie, nie zważając na nasz wiek. Tolkien nie ma ograniczeń wiekowych. KAŻDY może zakochać się w tej powieści, KAŻDY może zechcieć być znowu wolnym jak nieświadome dziecko, a nieświadomość bywa zbawienna. Nieważne czy masz lat 10 czy 50, przecież wiek nie powinien kreować tego kim jesteśmy, prawda? Nie dajmy się ponieść stereotypom i czytajmy Tolkiena w każdym wieku. Czytajmy piękne, baśniowe powieści bez względu na rok urodzenia.

W końcu wszyscy jesteśmy dziećmi.

19 komentarzy:

  1. "Hobbit" to pod względem braku ograniczeń wiekowych to taki "Mały Książę". Kiedyś oglądałam wywiad, w którym jakiś facet powiedział, że pierwszy raz "Hobbita" przeczytał z wieku 8 lat. No cóż, ja dopiero w zeszłym roku, ale kocham go z identycznie wielką miłością. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero teraz, a mam prawie 22 na karku więc nie ma się czego wstydzić;)

      Usuń
  2. A ja przyznam, że nigdy nie doczytałam do końca tej książki. Muszę chyba do niej wrócić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto, jest niesamowicie przyjemna na jeszcze chłodne wieczory:)

      Usuń
  3. Uważam, że film odbiega nawet bardzo od książki, ale sens został zachowany co jest najważniejsze. Ale nie chcę pisać o ekranizacji tylko skomentować Twoją recenzję. Całkowicie zgadzam się z Tobą, że jest "delikatna, baśniowa, zachwycająca". Również kocham dzieła Mistrza i jestem pewna, że będę je kochała po kres moich dni. Prof. Tolkien jest moim najukochańszym pisarzem ale najbardziej szanuję go za to jakim był człowiekiem. Jednym słowem - wzór. Mogłabym się rozwodzić nad tym dla czego tak jest, ale nie mam teraz za bardzo czasu.
    Zgadzam się, z Tobą, że Mistrz jest nośnikiem magii i że chcemy stać się częścią stworzonego przez niego świata. To wychodzi tak strasznie naturalnie. Co do wieku...ja znam osoby w różnym wieku które są wielkimi fanami Jego twórczości i tak jak ja pozostaną nimi na całe lata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytając twój komentarz uśmiechnęłam się od ucha do ucha:) Też bardzo szanuję Tolkiena, jego twórczość i to w jaki sposób na przekazuje magie przez te wszystkie lata:)

      Usuń
  4. Czytałam "Hobbita", bo był moją lekturą szkolną. Jednak jestem w tym przypadku oporna i czytałam tę książkę naprawdę z przymusu, z trudem docierając do końca. Nie potrafię zachwycać się Tolkienem, bo gatunek, w którym pisze nigdy mi leżał. Powoli przekonuję się do fantastyki, ale wiem, że "Hobbit...", "Władca pierścieni" to klasyki, które w 100% odzwierciedlają jej cechy, a tego nie będę w stanie kiedykolwiek sobie przyswoić. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ja miałam taki wstręt do lektur, że prawie żadnej nie przeczytałam, tylko dlatego, że ktoś mi kazał. Wrodzona oporność :)

      Usuń
  5. Czytałam "Hobbita", ale z trudem dotarłam do końca. Mnie osobiście nudził, ale czytałam go w trudnym dla mnie czasie, więc planuję zrobić drugie podejście:_)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami okazuje się, że przy drugim podejściu zakochujemy się w książce. Życzę Ci tego;)

      Usuń
  6. Filmy bardzo mi się podobały, więc pewnie kiedyś książki przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmy były cudowne, zakochałam się dosłownie w każdym elemencie. Nie mówiąc o pragnieniu zostania księżniczką elfów;)

      Usuń
  7. Było trochę klasyki literatury, to teraz odrobina klasyki blogowej, czyli Liebster Blog Award, do którego niniejszym Cię nominuję o tutaj: http://zpiorem.blogspot.com/2015/02/liebster-blog-award-4.html :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Było trochę klasyki literatury, to teraz odrobina klasyki blogowej, czyli Liebster Blog Award, do którego niniejszym Cię nominuję o tutaj: http://zpiorem.blogspot.com/2015/02/liebster-blog-award-4.html :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kopie mnie zaszczyt za zaszczytem, dziękuję:)

      Usuń
  9. To ja przez ekranizacje książek Tolkien'a nie potrafiłam przebrnąć; jestem pewna że z powieściami byloby podobnie. Po prostu ie przepadam za fantastyką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inny gust, to dobrze bo zanudzilibyśmy się gdybyśmy byli tacy sami:)

      Usuń
  10. Ja też uwielbiam styl pisania Tolkiena, tylko nie za bardzo potrafię znaleźć na niego odpowiednie słowo i sądzę, że "czysty" dobrze pasuje.:) Jeżeli chodzi o ekranizacje to podobały mi się wszystkie prócz ostatniej, która niestety wszystko zepsuła-.-.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hobbita czytałam całe wieki temu, nie pamiętam z niego prawie nic. Film był totalną masakra, która zniszczyła mój obraz tej opowiastki... Muszę jeszcze raz przeczytać, żeby go naprawić :P

    OdpowiedzUsuń