poniedziałek, 9 marca 2015

Tyle chaosu w jednej powieści. - V. Aveyard "Czerwona Królowa"

"Czerwona Królowa" to zdecydowanie jedna z najbardziej oczekiwanych książek roku, o ile nie najbardziej pożądanych powieści w ostatnich latach. Szumu wokół niej narobili booktuberzy amerykańscy, brytyjscy i paru innych. Wszyscy ochowali i achowali, rzucali zachwytami na prawo i lewo, nie posiadali się ze szczęścia nad przeczytaną lekturą. Więc o co tyle krzyku i dlaczego wszyscy piszczą z radości kiedy w końcu wychwalane cudo trafi do rąk własnych?

... ano dlatego, że to dobra książka jest. Mówiąc jednak dokładniej i skupiając się na szczegółach powieści, możemy powiedzieć, że autorce udało się połączyć wszystkie elementy, które my, współcześni czytelnicy tak uwielbiamy : walkę dobra ze złem (nawet jeśli trudno określi co jest dobre a co złe, to kreślenie walki nie sprawia już większych trudności), wątek miłosny (ba.. rzekłabym, czworokąt.. chociaż może nawet i pięciokąt + ponad 20 potencjalnych kandydatek), intrygę, zaskoczenie i tak, co najważniejsze, wszystko dzieje się w przyszłości. My, czytelnicy fantastyczni, uwielbiamy takie klimaty, prawda? Kibicujemy głównej bohaterce, Mare Barrow, chociaż nie do końca wiemy już w czym jej kibicujemy. W miłości do KTÓREGOKOLWIEK z trzech teoretycznie fantastycznych mężczyzn, czy może w walce ze srebrnymi? Co gorsza, niektórzy źli okazują się dobrzy, a niektórzy dobrzy są źli, ma to jeszcze dla was sens? W końcu autorka wprowadza element, który czcimy nad życie, w którym jestem niesamowicie dobra (moje opinie są tego dobrym przykładem) : CHAOS.

Właśnie, CHAOS. Gdybym miała użyć jednego słowa opisującego "Czerwoną Królową" byłby to chaos. Pani Aveyard może być nazwana mistrzynią intrygi. Od samego początku, stopniowo wprowadza coraz większe zamieszanie, coraz więcej komplikacji, nie daje nam spać po nocach, męczy i dręczy, gwałci nasz umysł w sposób okrutny, omal niewybaczalny. Postaci, które uczymy się kochać, są skazane na naszą nienawiść. Wszystko co jest teoretycznie jasne, nagle staje się ciemniejsze niż najciemniejsza powieść Kinga (mały żarcik sytuacyjny, dawno o nim nie wspominałam). Początkowo lubiłam tą książkę, później zaczęłam ją uwielbiać, skończyło się na próbie samobójczej mojej świadomości. Nie bez powodu nie daję wam streszczenia treści, boję się, że mogłabym zdradzić zbyt dużo tajemnic, a wtedy wy i wasze niewinne świadomości nie moglibyście doznać takiego chaosu jakiego doznałam ja.

Poza tą wspaniałością związaną z ogromnym zamieszaniem, muszę przyznać, że czasami miałam skojarzenia związane z Igrzyskami Śmierci. Nie wiem dlaczego, nie wiem po co, nie wiem kiedy i w jakim celu. Chciałam tylko dodać, że ta książka, ta seria/Trylogia (?) może się okazać znacznie lepsza niż ukochana przez czytelników trylogia igrzysk. Jest napisana tak swobodnie, a jednocześnie tak przytłaczająco, że czytelnik dusi się prosząc o jeszcze. Pokochałam tą historię, chociaż jest poprana. Podoba mi się to, że nie jest tak dobitnie cukierkowa, a bohaterka nie ma skrupułów, czy wewnętrznych rozterek kogo kochać bardziej, kiedy wokoło dzieją się rzeczy ważniejsze. Podoba mi się cała komplikacja, tak jak podoba mi się główny motyw. Czy jest to jednak książka roku? Cóż.. Na to pytanie odpowiem w grudniu, wolę nie rzucać słów na wiatr, ale teraz, możecie sobie odpowiedzieć sami zakochując się w niej jak ja, lub rzucając o ścianę w przypływie nienawiści.

27 komentarzy:

  1. Kusi mnie odkąd tylko ją zobaczyłam. Czas by znalazła się na mojej półce. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już o tej książce kilka recenzji i mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem przyjemna lektura, nie innowacyjna, ale ciekawa;)

      Usuń
  3. Kupiłam ją w sobotę, jednak na tę chwilę muszę ogarnąć kilka innych książek... A tak bardzo nie mogę doczekać się zaczęcia "Czerwonej Królowej", bo tak wiele o niej słyszałam, zarówno od amerykańskich, jak i polskich booktuberów i blogerów. Dosłownie WSZYSCY ją zachwalają i chcę się jak najszybciej o tym sama przekonać! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie ucieknie i będę trzymać kciuki żeby się spodobała:)

      Usuń
  4. Tak więc widzę, że książka rzeczywiście jest tak dobra, jak mówi wiele osób. Jestem ciekawy, czy i mi spodobałyby się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, są gusta i guściki, ale książka jest naprawdę dobra:) nie wybitna, ale dobra na pewno:)

      Usuń
  5. jak dla mnie Igrzysk nic nie przebije.
    ale z chęcią sięgnę po pozycję. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze Igrzysk nie skończyłam, póki co odkładam ostatnią część w czasie, ale na pewno to zrobię i przekonam się czy było warto:)

      Usuń
  6. Co do intrygi się zgodzę - dałam się nabrać na to, co było tu tworzone. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie.. Pokładałam w TYM KIMŚ duże nadzieje..

      Usuń
  7. Koleżanka polecała mi tę książkę, więc zapewne przeczytam ją, tym bardziej, że kuszą mnie porównania do "Igrzysk śmierci". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się spodobała nawet bardziej, ale wolę nie mówić głośno bo mnie zlinczują.

      Usuń
  8. Głośno, głośno o tej książce... więc na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam;) Zauważyłam, że podobają nam się podobne rzeczy więc może trafi w twoje serce.

      Usuń
  9. do Igrzysk nadal pochodzę z rezerwą, więc obawiam się, że Królowa też mogłaby nie podbić mojego serca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przekonasz się dopóki nie przeczytasz:) ale nic na siłę.

      Usuń
  10. Chciałam przeczytać ta książkę, ale obawiam się, że jestem na nią za stara. W końcu to kolejna młodzieżówka, jakich wiele na naszym rynku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Za stara" to pojęcie względne. Ja tez mogłabym być za stara:)

      Usuń
  11. "Tyle chaosu o jedną powieść" też byłoby całkiem trafnym tytułem. Nadal nie jestem przekonana. Czytałam parę negatywnych, parę pozytywnych opinii i teraz jestem w kropce. A poza tym mam ograniczenie do zakupu książek do zakończenia roku szkolnego, więc to i tak nie wypali., chyba ze dostanę/wygram/wyczaruję. PS. W końcu zdobyłam Hopeless i Losing Hope, Twoje recenzje są nieziemsko przekonujące. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Hopeless i jej następczyni Ci się spodobają, inaczej będę miała wyrzuty sumienia jakich mało.

      Usuń
  12. Niestety mnie "Czerwona królowa" nie kupiła. Podobała mi się, owszem, ale ani nie była zaskakująca, ani oryginalna. Chwilami wręcz męcząca i niedopracowana. Ale może jestem za stara? Kto wie :D Najważniejsze, ze Tobie się podobało :) Każdy ma w końcu inny gust, a na końcu i tak wszystko kręci się wokół tego czy NAM się podobało, a nie innym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądrze powiedziane, poza tym.. to byłoby straszne gdyby podobała nam się każda książka. Wręcz irytujące;)

      Usuń
  13. Mam w planach przeczytać tę książkę :) A że jestem fanką tego typu powieści( szczególnie Igrzysk Śmierci ) myślę, że mogłaby mi się spodobać.Czytałam różne recenzje, a twoja mnie przekonuje, że powinnam ją zamówić i przeczytać jak najszybciej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jak najszybciej". Koniecznie, mam nadzieję, że Ci się spodoba i nie dostanę po głowie za polecanie byle czego;)

      Usuń
  14. Trudno mi uwierzyć, że coś może być lepsze niż IŚ. Ale tym porównaniem jeszcze bardziej mnie zachęciłaś :) Martwię się tylko tym, że nie lubię chaotycznych książek, choć w "Czerwonej Królowej" to podobno zaleta. Przeczytamy, zobaczymy (czy jak leciało to przysłowie :D).

    OdpowiedzUsuń