piątek, 24 kwietnia 2015

Autor w świetnej formie - John Grisham "Raport "Pelikana" "

Powieści Johna Grishama są dla mnie pewnego rodzaju zagadką, którą za nic w świecie nie mogę rozgryźć. Nie potrafię zmusić się do ich czytania, przeciągam to w czasie, kręcę nosem, wzdycham.. ale kiedy już przebrnę przez pierwszych 10 stron, nie potrafię się oderwać, a Grisham staje się moim najlepszym kumplem.

Autor: John Grisham 
Tytuł: Raport Pelikana
Tytuł oryginalny: The Pelican Brief
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 1996
Liczba stron: 428
Przekład: Jędrzej Polak

John Grisham to niekwestionowany mistrz amerykańskich thrillerów/ kryminałów prawniczych. Za każdym razem kiedy jego książka (po długim rozpatrywaniu za i przeciw, przekonywaniu siebie i innych akcjach zachęcających) trafia w moje ręce, opuszcza je spełniając swoją rolę powieści prawniczej dobrze napisanej. Mimo wszelkich niezrozumiałych oporów, Grisham nie zawiódł mnie nigdy, co więcej, każda jego książka zaskakuje na nowo i sprawia, że moje wiecznie nieusatysfakcjonowane sumienie książkowe może przez 10 minut odetchnąć z ulgą. 

Stany Zjednoczone (bo jakby inaczej). W niewyjaśnionych okolicznościach ginie dwóch sędziów Sądu Najwyższego. Nie jest to jednak zwykła śmierć jakich wiele w amerykańskiej prasie. Sędziowie (bardzo ważni i wpływowi ludzie, nie bójmy się tego powiedzieć) zostali zamordowani przez zawodowca, a zleceniodawca w ich śmierci miał swój interes. Darby Shaw to piękna, inteligenta studentka prawa, która dzięki (lub przez) swoją błyskotliwość, nagle znajduje się w środku niebezpiecznej burzy. Podobnie jak FBA, CIA i wiele innych jednistek (prywatnych i publicznych), zainteresowała się sprawą morderstwa. Wyróżnia się jednak świeżym podejściem i nieszablonową percepcją, która może doprowadzić ją do zabójcy, a "Raport Pelikana" na zawsze zmieni jej życie..

Grisham to autor kultowy i z typowym dla siebie kunsztem pisarza doświadczonego, podaje nam na tacy smakowite kąski polityczno-prawnicze, które nudne są tylko z nazwy. Jego powieść to nie tylko świetnie spisana historyjka, ale także ciekawie skonstruowana fabuła, która nie zwalnia ani na chwilę, powodując wypieki na twarzy czytelnika. Autor zaprasza nas do nieznanego świata "polityki za kulisami" i z cierpliwością przedstawia nam fakty, które dla przeciętnego obywatela znane są tylko z filmów twórców zza oceanu. Kto tak naprawdę pociąga za sznurki? Ile władzy ma władza? Ile jest robione na pokaz? Co jest prawdą a co bezczelnym kłamstwem? Świat intryg i skandali to dla Grishama temat rzeka, tylko ten romans...

... to niekoniecznie działka autora. Romanse w książkach Grishama to zdecydowanie ich najsłabsze strony. Są śmieszne, wciskane na siłę i karykaturalne. Mimo, że gdzieś tam, w głębi duszy, zawsze liczymy na małe love story w tle, w przypadku pana Grishama to nie do końca udany zabieg pisarski. Dodatkowo Grisham na siłę stara się przedłużać historię, zawracać głowę efektami deja vu, chronić czytelnika przed ostatecznym starciem z wielkim zakończeniem. Sprawia, że zamiast na treści skupiamy się na ptaszkach śpiewających za oknem i motylkach pląsających po kwiatkach. Sięgając po kryminał mam serce przepełnione nadzieją i zdecydowanie wolę mieć motylki w brzuchu niż w głowie.

Historie Grishama to rodzaj powieści milczących. Nie przywołują mnie z półek. Nie krzyczą na mnie, że tak je zaniedbuję. Nie przyciągają mojego wzroku. Trudno mi z nimi zacząć rozmowę. Jednak kiedy już przebrnę przez pierwsze strony, wiem, że autor (jak i jego dzieła) jest cierpliwy i dzielnie znosi moją ignorancję i niedbalstwo. Po książki Grishama zdecydowanie sięgnąć należy, choćby po to, żeby zobaczyć jak wygląda dobrze napisany kryminał prawniczy. Nie łudzę się jednak, że spodobają się wszystkim, bo NIC nie podoba się wszystkim. Mam jednak nadzieję, że mimo beznadziejnie, na siłę wpychanych, naiwnych romansów, "Raport Pelikana" (i inne dzieła autora) zaskoczy was równie pozytywnie jak mnie, czytelnika-ignoranta.

19 komentarzy:

  1. "Raport <>" to chyba jedno z najsłynniejszych dzieł tego autora, zapewne ze względu na ekranizację z 1993 roku. :) Nie raz i nie dwa słyszałem o Grishamie same dobre rzeczy, kiedyś wreszcie będzie trzeba sięgnąć po coś jego autorstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A autor trochę się napisał więc jest w czym wybierać:) Jednak "Raport Pelikana" to chyba najlepsza (póki co) książka Grishama jaką do tej pory przeczytałam:)

      Usuń
  2. Czytałam, świetna książka. Warto ją poznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że spodobała Ci się tak jak mi:)

      Usuń
  3. Jeszcze nigdy nie czytałam żadnej książki Grishama. Myślę, że jakoś przeboleję wciśnięty na siłę romans, więc przy najbliższej okazji (ewentualnie trochę później) chętnie to nadrobię. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie:) to naprawdę autor godny chwili uwagi:)

      Usuń
  4. Nie czytałam jeszcze, ale na pewno to zrobię! W sumie po ,,Raport Pelikana" miałam sięgnąć już dawno.. Jestem z dolnośląskiego, spod Wrocławia, ale 3 lata studiowałam w Opolu na licencjacie, więc opolskie też mi jest bliskie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czy inaczej to bardzo blisko:) a książkę polecam z czystym sumieniem:)

      Usuń
  5. Jestem jakoś tak sceptycznie nastawiona do tej książki, nie wiem sama czemu... może jednak warto spróbować? :)

    Pozdrawiam,
    books-culture.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto:) nie ma co się negatywnie nastawiać, najlepiej sprawdzić samemu:) zawsze można odłożyć;)

      Usuń
  6. Parę lat temu zaczytywałam się w prawniczych kryminałach Grishama, zawsze mają bardzo dobry poziom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami są monotematyczne, ale nigdy nie zawodzą:)

      Usuń
  7. Mam podobnie z Nelsonem DeMille. Uwielbiam jego książki (choć zawsze ciężko mi się za nie zabrać bo każda to niezła cegła), ale jeśli chodzi o romanse, które wciska w swoje historie... o mamo, jakby te kawałki pisał nagle ktoś inny. Za każdym razem się zastanawiam, gdzie podział się ten genialny umysł, który napisał całą resztę. Co do Grishama, to niczego jego autorstwa nie czytałam, ale mam w planach to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DeMille jeszcze nie czytałam (czasami trudno czytać wszystko), ale wiem, że w końcu i jego spotka kara i znajdzie się w moich łapskach:)

      Usuń
  8. Zachęciłaś mnie tym, że autor kultowy. Obecnie spisuję takowych listę, by skoczyć do biblioteki i wytachać z niej stosy kryminałów/klasyków/horrorów, czyli czegoś, czego lekturę ostatnio zaniedbałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zaszczyt Cię nominować! wantescape.blogspot.com :))

      Usuń
    2. Popieram jak najbardziej! Napady na bibliotekę są wskazane;) i dziękuję:)

      Usuń
  9. Od dawna chcę przeczytać coś tego autora, ale jakoś mam z nim nie po drodze. Zawsze jest coś ważniejszego do kupienia. Oczywiście ta książka już ląduje na liście do przeczytania. :)
    Nominowałam Cię na swoim blogu do LBA, więc jeśli masz ochotę to odpowiedz na pytania. Pozdrawiam :) http://czytac-to-zyc-podwojnie.blogspot.com/2015/05/liebster-blog-award-5.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę trzymać kciuki za twoje przeczytanie;) i dziękuję:) na pewno się skuszę;)

      Usuń