niedziela, 12 kwietnia 2015

Bo amerykański booktube chwalił - Rainbow Rowell "Eleonora & Park"

Niestety, należę do ofiar amerykańskiego booktuba. Wiem, że nie jestem jedyna i wiem, że każdy ma małe grzeszki, jednak to nie pierwszy raz kiedy amerykańscy przyjaciele robią mnie na szaro, a ja im tak wierzyłam. Tak bezgranicznie pragnęłam zachwycić się jak oni, rozpływać nad historią i udawać, że to powieść mojego życia. Nie tym razem.

Rainbow Rowell to jedna z tych autorek, która na booktubie cieszy się ogólnym szacunkiem, a zachwyty nad jej twórczością nie mają końca. Wyobraźmy więc sobie szczęście polskich czytelników (w tym mnie), kiedy okazało się, że wydawnictwo Otwarte postanowi wydać powieść tak wspaniałą, że dech zapiera. "Eleonora&Park" miała zwalić mnie z nóg, potrzepać, wychlastać, skopać i wytarzać. Miała być jedną z tych książek, które wrzuca się do worka "Wow". Trafiła jednak do reklamówki pt. "niech będzie, co mi tam", a jedyną osobą winną za tą małą nie tak straszną katastrofę, jestem ja sama. Trochę zapomniałam się w swoim czytelnictwie, w sięganiu po prozę dla młodzieży (a E i P to powieść naprawdę młodzieżowa) i chęci bycia trzynastolatką raz jeszcze (nie zrozumcie mnie źle, 22 to też wspaniale). Poza tym.. Kto normalny po "Carrie" sięgnąłby po "Eleonorę&Parka"? Jestem samo sobie winna, sama się ukarałam, i wszystko co złe biorę na siebie.

"Eleonora&Park" to historia piękna, wzruszająca, ściskająca serce, próbująca nieskutecznie wycisnąć łzy. Możecie teraz powiedzieć "hola, hola! Czy ty przypadkiem przed chwilą nie mieszałaś tej książki z błotem?", a ja nie będę zaprzeczać, jednak to, że mnie nie porwała, nie oznacza, że jest zła. Eleonora i Park, dwoje nastolatków, którzy są pewnego rodzaju wyrzutkami, są złączeni przez komiksy, muzykę, autobus, szkołę i typowo nastoletni związek, stanowią bohaterów ciekawych, ale nie tak poruszających żebym chciała o nich czytać więcej. Nie obchodzi mnie czy będą, czy nie będą razem. Nie związałam się z nimi emocjonalnie. Nie pokochałam ich bez reszty, a moje serce nie podskakiwało w napięciu, zatrzymując się co chwilę, czując ulgę. Jestem pewna, że powieść spodobałaby mi się bardziej gdybym przeczytała ją 5 lat temu. Myślałam wtedy podobnie, byłam podobna i marzyłam w podobny sposób. Postrzegałam też tak świat i wydawało mi się, że stracenie pierwszej miłości to koniec świata. Teraz jednak ciocia Paulina radzi: to nie koniec świata, i uśmiecha się pobłażliwie wiedząc, że co będzie to będzie.

Powieść Rainbow Rowell to po prostu kolejna urocza historia o nastolatkach dla nastolatków. Dość oklepana, schematyczna, łatwa. Nie zaskakuje, nie wytrąca z równowagi, nie buduje wokół nas sfery czytelniczego dyskomfortu, której ja potrzebuję jak powietrza. Zdarzają się w niej momenty ciekawe, być może zaskakujące, ale cała akcja skupia się na kilkudziesięciu ostatnich stronach. Po tych wszystkich ochach i achach, okrzykach zachwytu i czczenia, liczyłam na powieść wyrywającą z butów, a dostałam książeczkę, z ładną okładką i mdławą treścią. Styl autorki nie jest ciężkostrawny, ale co z tego, skoro treść jest raczej taka sobie? Wzdycham i rwę włosy z głowy, bo nie lubię mówić źle, ale sumienie nie pozwala mi sztucznie siać wiosennej aury i sypać kwiatków wokół tak przeciętnej treści. Nie zakochałam się. Średnio polubiłam. Absolutnie nie zachwyciłam. Polecam wszystkim, którzy lat 18 nie skończyli (nie tylko na papierku) i błagam o wybaczenie zachwyconych czytelników Rainbow Rowell.

6 komentarzy:

  1. Ja nawet nie planowała się za nią brać. Za stara jestem na nią, chociaż zdarzają się młodzieżówki, które nawet mnie porywają:) Do tej akurat zupełnie mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zacznę sobie to powtarzać. "za stara jestem". Może wtedy będę popełniać mniej książkowych błędów.

      Usuń
  2. Słyszałam i przez myśl mi przeszła. Ale na tym się skończyło i wychodzi na to, że słusznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie polecam. Nic nie tracisz (przynajmniej według mnie), ale co złego to nie ja;) cichosza.

      Usuń
  3. książka już czeka na półeczce, a ja jestem bardzo, bardzo podekscytowana!
    mam nadzieję, że książka również i na mnie wywrze takie wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hym.. Mam nadzieję, że wywrze na Tobie dużo lepsze wrażenie, inaczej stracisz czas.

      Usuń