sobota, 18 kwietnia 2015

Dashner zachwyca raz jeszcze - James Dashner "Próby Ognia"

James Dashner po raz drugi świetnie się spisuje w "Próbach Ognia" dając nam to, czego czytelnik po świetnej pierwszej części może oczekiwać, a nawet znacznie więcej. Nie jestem nawet zaskoczona, że po genialnym "Więźniu Labiryntu" Pan Dashner raczy nas tak dopracowaną, zaskakującą częścią drugą, od której oderwanie się to grzech i rzecz niemożliwa.

Po złudnej chwili bezpieczeństwa, Thomas i jego przyjaciele stają przed kolejnym wyzwaniem. Muszą dotrzeć do "Strefy bezpieczeństwa", ale nikt nie gwarantuje, że droga do niej będzie wiodła przez łąki usłane kwiatami. Wszystko zależy od DRESZCZU, a DRESZCZ ma plan i bardzo nie podoba mu się kiedy coś nie idzie po jego myśli...

James Dashner to autor, który nie zwalnia ani na chwilę. Sądziłam, że pierwsza część była genialna, więc teraz dwoję się i troję bo nie mam pojęcia jak mogę określić część drugą. Nieustająca akcja. Przyśpieszone bicie serca. Ból głowy i ciągłe powtarzanie "no nie.. no nie..!". Nie było chwili żeby coś się nie działo. Kiedy w głowie czytelnika pojawia się komfort, sądzi, że najgorsze już za nim i cieszy się, że jego ulubieni bohaterzy żyją, Dashner śmieje się w twarz i naraża bohaterów na kolejną, łatwą śmierć a swoich czytelników na rychły zawał. Byłam tak podekscytowana każdą kolejną stroną, że nie pamiętam czy robiłam coś w międzyczasie. Nie wiem co, ile, kiedy jadłam. Nie wiem czy oddychałam wystarczająco często. Nie mam pojęcia kiedy nastawał dzień i noc. Ta książka jest TAK DOBRA, że nawet kac po niej jest szczególny. Nieopisany.

Wszystko w tej części ewoluuje, Od bohaterów, przez akcję, aż do samych prób. Każdy element jest lepszy, bardziej dopracowany i wprowadza jeszcze większy zamęt. Czytelnik zostaje postawiony przed tyloma niewiadomymi, że serce się kraja a dłonie drżą nerwowo. O mały włos nie zaczęłam obgryzać paznokci, tyle stresu serwuje nam autor. Każdy rozdział (a jest ich ponad 60) doprowadza do palpitacji. Każde zdanie powoduje nerwowe gryzienie wargi i burze w mózgu. Nie polecam tej książki osobą wrażliwym na stres, bo jej czytanie może zakończyć się głęboką depresją i niewyleczalnym urazem wewnętrznym.

Trylogia "Więźnia Labiryntu" to najlepsza, najbardziej wciągająca trylogia jaką czytałam w ostatnich miesiącach. Chciałabym zaznaczyć w tym miejscu, że ciągle jestem w trakcie "Igrzysk Śmierci", które są w tyle za więźniem. Próby ognia to majstersztyk jeśli mówimy o akcji. Nie ma tu kręcenia, wodzenia za nos, okręcania. Ciągle się coś dzieje. Tu coś wybuchnie, tam ktoś kogoś zastrzeli, tu wyskoczy chory na pożogę, tam piorun kogoś spali. Co więcej, autor nie jest monotematyczny. Widać, że ma pomysł, a nawet mnóstwo pomysłów i nie pozwala swoim czytelnikom na efekt deja vu. Jestem tak mile zaskoczona, że mogłabym wykonać taniec zwycięzcy przed Dashnerem. W moim osobistym odczuciu, to on wygrywa bitwę trylogii i nie boję się tego powiedzieć nawet przed rozwścieczonym tłumem fanów "Igrzysk Śmierci". Postaram się być jednak bardziej rozsądna i przekonać was, że...

... Dashner to autor genialny w swojej prostocie. Tworzy sytuacje, które są nieprzewidywalne, więc czytelnik odpuszcza sobie bawienie się w jasnowidza. Zachęca do czytania, nie nudzi, gra nam na nerwach, ale w taki pozytywny sposób, że to straszne. Nie chcę tu mówić kto jest lepszy, a kto gorszy. Mam nadzieję, że zdajecie sobie sprawę, że to mały żarcik spowodowany odwieczną walką, nikt nie wie o co. Jeśli lubicie igrzyska, więzień na pewno przypadnie wam do gustu. Jeśli igrzyska wam się nie spodobały, więzień i tak się spodoba. Piszę to z nadzieją w palcach, uśmiechając się pod nosem, bo wiem, że to młodzieżówka, ale tak dobra, że wasze pisanie pt. "jestem za stara" nic w tym wypadku nie da. To po prostu kawał dobrej książki. Na pewno nie zostanie klasykiem, nie dostanie literackiej Nagrody Nobla, nie będzie lekturą w szkolę. Jeśli lubicie miło spędzić czas z książką, bać się, śmiać się i czuć, nie przejmujcie się kategoryzowaniem i bawcie się dobrze z panem Dashnerem. Warto.

5 komentarzy:

  1. No nie. Muszę się wreszcie zmotywować, bo mój egzemplarz pierwszego tomu leży i czeka, a ja nawet nie spodziewałabym się po tej trylogii tak wysokiej opinii. Lepszej od IŚ! :o

    OdpowiedzUsuń
  2. No proszę, kolejna trylogia którą zapisuje do planowanych. Szkoda, że nie mogę wydłużyć sobie doby.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja bardzo chętnie poznam całą trylogię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle się słyszy o tej serii.. trzeba uzupełnić braki :o
    Obserwuję :)

    LimoBooks :)
    Photonette ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam pierwszy tom i był świetny! Jak widać muszę w końcu zabrać się za „Próby ognia” :) Pozdrawiam i będę zaglądać ;)

    OdpowiedzUsuń