sobota, 4 kwietnia 2015

Jak Jamie skradł również moje serce - Diana Gabaldon "Obca"

Moje długie, bolesne, pełne cierpienia modlitwy zostały wysłuchane. Świat Książki zbawił moją nieszczęsną, spragnioną duszę i postanowił wznowić serię znaną za granicą jako "Outlander". Jak wiecie z vlogów i blogów naszych zagranicznych przyjaciół, seria ta wywołała niemałą burzę a ochów i achów nie ma końca.

Pewnie zastanawiacie się o co tyle hałasu? Jakaś tam Diana Gabaldon, napisała sobie jakąś tam "Obcą" i w jakichś tam Stanach nagle zrobili odkrycie po 20 latach. Pierwszy wniosek nasuwa się sam: dobre książki nie mają daty ważności; drugi: przepis na sukces to dobrze skonstruowany męski bohater. Bo kogo tak naprawdę obchodzi, że Angielka z francuskimi korzeniami przenosi się w czasie? Oczywiście zupełnie niechcący. Kogo obchodzi, że spotyka przodka swojego ukochanego męża, który okazuje się psychopatą? Co z tego, że niektórzy myślą, że jest czarownicą? Co z tego, że idealnie został oddany obraz Szkocji (i nie tylko) tamtych czasów? Co z tego, że autorka pisze naprawdę lekkim piórem a czytanie jej książki to przyjemność sama w sobie? Nie oszukujmy się. Nie próbujmy kręcić oczami. Nie dajmy się zwieść. Mimo wszystkich pozorów, najważniejszy w tej książce jest Jamie, wybacz Claire.

Jamie, rodowity Szkot, ideał męskości czasów ogólnie pojętych. Wysoki, dobrze zbudowany. oczywiście z piękną, niespotykaną twarzą. Poza tym Jamie to chodzące cudo. W naszych głowach widzimy jak cudownie się porusza, jak dosiada konia, jak zaciska szczękę walcząc o swoje. Widzimy jego napięte mięśnie i lśniące włosy. Zachwycamy się jego momentami szorstkim charakterem. Wzdychamy nad jego czułością i pragnieniem, jakim obdarza swoją przypadkową żonę. Jamie, Jamie, Jamie.. Każda kobieta mogłaby go pokochać, oczywiście gdyby był prawdziwy. Na szczęście w fikcji wszystkie chwyty dozwolone. Nie dziwię się autorce, że przeniosła naszą bohaterkę w czasie, bo dzisiaj takich mężczyzn (kobiet zresztą też) nie ma. Najwyższa pora pogodzić się z tym faktem i wyhodować sobie w doniczce własnego Jamiego.

Jestem zachwycona, że cała historia jest podzielona na osiem części. Jeszcze bardziej cieszy fakt, że każda kolejna będzie wydawana co miesiąc i chociaż mój portfel skomle, przyjmuje ten fakt z godnością. Skupiając się na chwilę na powieści, muszę przyznać, że byłam mile zaskoczona. Pani Gabaldon wie jak pisać dobre książki, co do tego nie mam wątpliwości. I choć momentami było nudnawo, to trudno było oderwać się od tej historii. Nie ukrywam też, że najlepsze momenty to te z Jamiem kradnącym Claire wszystkie światła reflektorów. To chyba jedna z najlepiej wykreowanych, idealnych męskich postaci z jakimi miałam styczność. Jestem gotowa przyznać, że autorka wykreowała mężczyznę z krwi i kości, który nie był zniewieściałym pantoflarzem robiącym i mówiącym to czego często my, damska widownia, oczekujemy. Powieść słodka, ale nie na tyle żeby nią rzygać. Co więcej, myślę, że trafi na moją listę ulubieńców, a to zaszczytne miejsce nie przypada wielu dziełom, Niech Jamie wie, że go doceniam (i skrycie kocham).

11 komentarzy:

  1. U mnie zaczęło się od serialu :) Też bardzo cieszę się, że Świat Książki zdecydował się na wznowienie Outlandera. Kieszeń też cierpi, ale czego się nie robi dla książek :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie.. w książki zawsze warto inwestować.

      Usuń
  2. A ja jestem zaskoczony, bo słyszę o książce po raz pierwszy...
    Dziwne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja usłyszałam po raz pierwszy na zagranicznym booktubie a okazało się, że w Polsce była wydana ponad 20 lat temu także..;)

      Usuń
  3. Nie czytałam tej książki i chyba muszę to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Mam nadzieję, że nie pożałujesz:)

      Usuń
  4. jak Natlia wspomniala, u mnie rowniez zaczelo sie od serialu. trafilam na niego przez przypadek i wpadlam.. zakochalam sie jak glupia. w przerwie miedzy pierwsza a druga czescia sezonu wzielam sie za czytanie ksiazek. aktualnie jest przy 6. mistrzostwo.
    Jamie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niedługo zabiorę się za drugą część i już zacieram ręce:) serial jeszcze przede mną:)

      Usuń
  5. Z takim Jamiem mieszkam pod dachem już ponad 17 lat, nawet czasem zakłada kilt choć w PL to nie jest codzienny strój ;-)
    Na "Obcą" natknęłam się w 2010r i bardzo polubiłam. Fajnie, że historia Jamiego i Claire doczekała się ekranizacji. Życzę wszystkim miłej lektury i oglądania ciekawego serialu;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie oglądałam serialu, ale mam wielka ochotę:)

      Usuń
  6. Polski kilt na zamówienie - http://arnodike.blog.interia.pl/
    Zapraszam serdecznie

    OdpowiedzUsuń