środa, 1 kwietnia 2015

James Dashner zrewolucjonizował moją półkę - "Więzień Labiryntu"

James Dashner niepostrzeżenie wtargnął w moje życie czytelnicze i postanowił w nim namieszać jak sto diabłów. "Więzień Labiryntów" to książka, która zażarcie walczyła o moją uwagę od dłuższego czasu, wpychając się na pierwszy ogień mojego bookowego głodu, z każdej strony atakując świetnymi recenzjami, prosząc o chwilę cennej czytelniczej uwagi. Nasza współpraca (obustronna, muszę to przyznać) zaowocowała wieloma wyniosłymi czytelniczymi momentami, które odcisnęły swoje piętno na mojej liście ukochanych przeze mnie książek (serii). 


"Więzień Labiryntu" to jedna z najbardziej aseksualnych książek jakie czytałam w ostatnim czasie. Wiem, że to brzydko tak kategoryzować, ale są książki, które z płci są bardziej kobiecie i takie, które mogą być uważane za bardziej męskie (bez obrazy dla obu stron, jako kobieta wolę bardziej męskie czytanie). James Dashner wykreował dzieło tak uniwersalne, że każdy może zostać pochłonięty przez jego treść, bez stawiania oporu. Opowieść o chłopcach, którzy utknęli w strefie otoczonej labiryntem (niebezpiecznym, mrocznym, tajemniczym) sprawiła, że chciałam całować stopy autorowi z uśmiechem na twarzy (a to trochę obleśne). Nagłe zwroty akcji (jak pojawienie się przedstawicielki płci pięknej) czy wisząca w powietrzu atmosfera niewiadomej, sprawiają, że po naszych ciałach przebiegają złudne ciarki i czujemy się częścią tej pochłaniającej bez reszty historii.

Po przeczytaniu tej książki chciałam więcej. Moje ciało piszczało z wrażenia, a głowa wybuchała kacem książkowym. Odprężając się przy zakończeniu, nie sądziłam, że autor zgotuje mi kolejną niespodziankę. Naprawdę dałam się nabrać, i teraz cierpię katuszę czekając aż kolejna część trafi w moje spragnione wiedzy ręce. James Dashner to wcielenie sadysty, autor, który wie jak pobudzić w czytelniku to co najlepsze: ciekawość i "nienajedzenie". Zaskoczył mnie, w pozytywny sposób, pisząc książkę "po swojemu", tworząc klumpy i nieklumpy, będąc prostym, dostępnym autorem nieudziwniającym nadto i tak dobrej powieści. Powieść Dashnera to idealne odzwierciedlenie tego czego my, czytelnicy pragniemy najbardziej. Mamy tu pewien wątek miłosny (który na szczęście nie jest głównym tematem, inaczej kulka w łeb), pewną niewiadomą, pewną brutalność, pewnych złych i nie-tak-złych ludzi. Mamy również inteligentnego chłopaka, który nie koniecznie jest tym, kim myślimy, że jest i sam nie do końca wie kim jest. Thomas jest odważnym i inteligentnym bohaterem, a autor nadając mu nieco mroku, zrobił najlepszą robotę w swoim życiu.

Z ręką na sercu staję przed wami, przysięgając, że nie wiedziałam czego się spodziewać. Domyśliłam się, że będzie chłopak (więzień) i labirynt (labiryntu). Domyśliłam się również, że będzie to kolejna powieść traktująca o historii ludzi po pewnym burzliwym w pewnym sensie końcu świata (dlaczego wciąż twierdzimy, że ktokolwiek przeżyje? czy koniec to nie KONIEC?). Nie wiedziałam jednak, że będzie to powieść tak wciągająca, że na dwa dni nie ruszę się z łóżka, nie mogąc sobie pozwolić na kolejną chwilę oczekiwania co będzie dalej. DWA DNI. Na pełne dwa dni przestałam istnieć dla świata i stałam się częścią tej niesamowitej (naprawdę cholernie dobrej) książki. Książki pisanej lekkim piórem, która nie zwalniała tempa ani na chwilę. Nie było tu miejsca na rozczulanie się, rozmyślanie, filozofowanie nad losem bohaterów, którzy przy okazji ginęli jeden po drugim (George R.R. Martin mógł być swoistą inspiracją). Dashner, mimo wszelkich moich urojeń, zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i dał mi odświeżającego kopa, z genialnym, niesamowitym, obiecującym świetlaną przyszłość zakończeniem. Już zacieram ręce, cieszę się jak dziecko i modlę w duchu, żeby część druga była co najmniej tak dobra jak obiecujący part one.

13 komentarzy:

  1. Rany! Nie spodziewałam się takiego entuzjastycznego przyjęcia, ale dzięki niemu właśnie mam ochotę wreszcie zgarnąć mój zakurzony egzemplarz z półki i wziąć się za niego na poważnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, naprawdę.. nie żebym naciskała ale naciskam:)

      Usuń
  2. Chce ją przeczytać, ale nie jest na mojej liście priorytetów na tyle wysoko bym o nią zabiegała. Jeszcze na nią poczekam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy odrobinie czasu warto się z nią zapoznać bo naprawdę wciąga:)

      Usuń
  3. Mam ją w planach, tylko stale czasu brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba już przypadłość czytelnicza..

      Usuń
  4. Utknęłam na filmie, do książki niestety nie dotarłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film był niezły, ale nie tak dobry jak książka.

      Usuń
  5. Miałam ją w planach, ale "koleżanka" zaspoilerowała mi zakończenie 3 tomu -.- i nie wiem, czy jest w ogóle sens to czytać eh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zatłukłabym koleżankę, ale mimo wszystko.. polecam z nadzieją, że się skusisz:)

      Usuń
  6. Czytałąm niedawno wszystkie trzy tomy i jestem zachywcona, choć trzeci według mnie był napisany bardziej na "odczepne".

    Ps. Nominowałyśmy Cię do Liebster Blog Award - http://jpdjpofeafc.blogspot.com/2015/04/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, przy odrobinie czasu na pewno odpowiem:)

      Usuń
  7. Ale narobiłaś mi smaku na Dashnera! Jak dobrze, że Więzień Labiryntu czeka na półce, nie mogę się doczekać. A po lekturze z chęcią obejrzę też film - jak on Ci przypadł do gustu?

    PS Bardzo podoba mi się jak piszesz :)

    OdpowiedzUsuń