piątek, 7 sierpnia 2015

Nieprzespana noc, ktora byla tego warta.. Clleen Hoover 'Maybe Someday'.

Jak juz wiecie, Colleen Hoover skradla moje serce wraz z pierwsza strona 'Hopeless'. Autorka, po ktorej spoodziewalam sie raczej mniej niz wiecej, sprawila, ze zakochalam sie w jej powiesciach i udowodnila mi, ze w moim czytelniczym zyciu ciagle jest miejsce na kilka romantycznych powiesci. Siegniecie po 'Maybe Someday' bylo wiec kwestia czasu. Czasu uzaleznionego od mojej kariery studenta wykonczonego.   


Autor: Colleen Hoover
Tytul: Maybe Someday
Tytul oryginalny: Maybe Someday
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 381
Przeklad: Piotr Grzegorzewski

Sydney i Ridge poznaja sie w najgorszym mozliwym momencie. Ona nagle traci wszystko na czym jej najbardziej zalezalo, a on najzwyczajniej w swiecie nie jest dostepny. Ridge od pieciu lat jest w szczesliwym zwiazku z cudowna dziewczyna, ale kiedy los sprawia, ze Sydney laduje pod jego dachem, ich zycie wywroci sie do gory nogami. Laczy ich milosc do muzyki, i pociag do siebie. Ale laczy ich znacznie wiecej. Zadne z nich nie jest gotowe, nie chce ryzykowac i dawac szansy zwiazkowi, ktory jest spalony juz na poczatku mety.

Jezeli mialabym wskazac co najbardziej podoba mi sie w powiesciach Hoover, to ze zdecydowaniem i bez zadnyh watpliwosci, odparlabym, ze postacie meskie. Oczywiscie, jej kobiece charaktery tez sa bardzo dobrze wykreowane, ale w tworzeniu fikcyjnych mezczyzn Hoover osiagnela mistrzostwo. Nie sa banalni. Nie sa cukierkowi, jak to bywa w wielu romansach. Co wazniejsze, w swoim zachowaniu nie sa kobiecy. Mezczyzni Hoover, to mezczyzni z charakterami i przeszloscia. To postacie, ktore nie sa tylko dodatkiem tej opowiesci, ale stanowia jej kluczowy element. Hoover wydaje sie rozumiec meska nature, jednoczesnie nie zapominajac, ze glownymi odbiorczyniami jej ksiazek sa kobiety. Ridga, podobnie jak Holdera, pokochalam niemal od razu. Co wiecej, pokochalam i zapragnelam go swoja fikcyjna miloscia nawet bardziej. Nie jest to mezczyzna idealny, momentami denerwowal mnie swoim zachowaniem (rzadko, ale jednak), a mimo wszystko nie potrafilam go znienawidzic. Nawet przez chwile. Nawet przez moment.

'Maybe Someday' to powiesc numer jeden na mojej liscie powiesci romantycznych. Ta ksiazka to gigant wsrod lzawych powiesci, wyrozniajacy sie swoim charakterkiem i brakiem beznadziejnosci. To powiesc, ktora wciaga jak diabli do tego stopnia, ze stracila poczucie czasu. Kiedy zaczelam ja czytac byla 21.. mialam przeczytac kilka stron, ale kilka stron to bylo zdecydowanie za malo. Skonczylam ja o 3 nad ranem i mialam ochote blagac o jeszcze. Swoja powiescia, Hoover, przypomina mi dlaczego tak beznadziejnie zakochalam sie w jej historiach. Maybe Someday to nie tylko swietny romans, to nie tylko cudowna opowiesc o milosci. To rowniez kilkaset stron, ktore uwodza czytelnika do tego stopnia, ze nie jest w stanie zobaczyc nic, poza tym co serwuje nam Pani Hoover.

'Maybe Someday' to powiesc bez ograniczen wiekowych czy genderowych (jesli juz mam byc modna i uzywac nowych zapozyczen). Jesli zastanawialiscie sie czy ta powiesc jest dla was, nie krepujcie sie.. Siegnijcie po nia. Pozwolcie sie rozkochac. Dajcie autorce szanse, a na pewno was nie zawiedzie. W 'Maybe Someday' serwuje nam niepowtarzalna historie z genialnymi postaciami (przez duze G) i rozchwianie emocjonalne, wewnetrzna walke o wlasne morale. W powiesci Hoover nic nie jest jasne. Nigdy nie wiadomo co sie wydarzy. Byc moze wlasnie dlatego tak bardzo ja uwielbiam i nie potrafie byc wobec niej krytyczna.. jej powiesci to po prostu niebanalny majstersztyk i w tym wypadku nic sie tutaj nie zmienilo.

10 komentarzy:

  1. Za romansami nie przepadam, ale skoro jest tak głośno o autorce i jej książkach, to pewnie w końcu się skuszę. Na mojej półce jest już Hopeless i jeśli mi się spodoba to sięgnę i po Maybe someday. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hoover pisze romanse z glebia, jakkolwiek absurdalnie to nie brzmi, wiec warto po nie siegnac:)

      Usuń
  2. Mam w planach. I cieszy mnie Twoja pozytywna opinia o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w końcu skusiłam się na "Hopeless" - dosłownie wszyscy o niej mówili: na blogach, na forach... Ciągle jednak byłam średnio nastawiona: czy historia dwóch nastolatków może być aż taka dobra? I była... Zakochałam się, naprawdę. I jest to jedna z lepszych ksiązek, jakie ostatnio czytałam. Zgadzam się (chociaż czytałam jeden tytuł) że postaci męskie (tutaj znam tylko Holdera ;)) są realistyczne, nieprzesłodzone. "Maybe someday" juz mam w planach i kupię przy najbliższej okazji!

    Pozdrawiam, Insane z http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Tak.. Hopeless jest genialna, ale nie zapeszajac.. Maybe Someday jest jeszcze lepsza.

      Usuń
  4. Dobra przekonałaś mnie - jeszcze wróce do tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń