niedziela, 8 listopada 2015

Cassandra Clare "Mechaniczny anioł"

Nie sądzę, że Cassandre Clare trzeba komukolwiek przedstawiać. Po raz kolejny jestem jedną z niewielu osób, które dopiero po naprawdę długim czasie zapoznają się z twórczością autorki, która z hukiem została wprowadzona na rynek wydawniczy. Na moje (i innych niedobitków) szczęście, książki nie mają daty przydatności. Uff.. nawet nie wiecie jaką ulgę odczuwam. Inna sprawa, że czasami trudno je dostać (o ile w ogóle), na szczęście i w tym wypadku nie ma większych problemów. Być może dlatego, że Clare to swojego rodzaju fenomen literatury współczesnej, guru amerykańskiego booktuba i naprawdę przesympatyczna pisarka. 


Autor: Cassamdra Clare
Tytuł: Mechaniczny Anioł
Seria: Diabelskie Maszyny (tom I)
Tytuł oryginalny: The Clockwork Angel
Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 467
Przekład: Anna Reszka

"Mechaniczny Anioł" to pierwszy tom trylogii Diabelskie Maszyny, w którym poznajemy historię Tess, niezwykłej dziewczyny potrafiącej zmieniać się w inne osoby. Jednak to tylko część historii. Tess nie ma pojęcia kim jest. Kiedy umiera jej ciotka, dziewczyna zostaje ściągnięta z Nowego Jorku do Londynu przez swojego starszego brata. Jednak na miejscu odbierają ją dwie kobiety, które w rzeczywistości porywają ją i przetrzymują w ich domu, jednocześnie wymuszając na niej użycie swojego talentu, o którym nie ma pojęcia.. Zostaje uratowana przez przypadek, przez osobę, która nie ma pojęcia kim jest dziewczyna. Ten przypadek ma na imię Will i jest nocnym łowcą.

Zacznijmy od postaci, bo to one poruszyły mnie w tej książce najbardziej. I o ile postacie kobiece trochę mnie irytowały, o tyle męskie charaktery całkowicie i bezsprzecznie porwały moje serce. Na pierwsze miejsce zdecydowanie i bez zbędnych ceregieli wybił się Will, który (jestem tego pewna) skradł po drodze wiele czytelniczych serc. To ten rodzaj bohatera płci męskiej, który nie jest typem zniewieściałego wyobrażenia kobiet. Will to postać męska z charakterem, często denerwująca i niezrozumiała, ale nie da się go nie kochać. Nawet ja, osoba, który rzadko kiedy daje się wciągnąć w miłość do bohaterów książek, tym razem uległam całkowicie. Postacie Clare są zabawne i zadziorne, mają ten pazurek, którego czasami brakuje w powieściach innych autorów. Poza tym, ich dialogi, tak bardzo złośliwe i ludzkie, stały się jedną z moich ulubionych części tej książki.

Cała akcja rozgrywa się w Wielkiej Brytanii, ale znowu, w Wielkiej Brytanii jakiej my nie znamy. Chociaż.. może ktoś z was widuje na co dzień wilkołaki, wampiry i inne niewytłumaczalne istoty niebędące ludźmi, mi się nie zdarza. Niestety. W każdym razie Clare ma dla nas porcję historii, która kręci się wokół tego co dla zwykłego śmiertelnika (jak ja) jest niewidoczne. A pamiętajmy, że to co dla nas niewidoczne, pociąga nas najbardziej. Tym razem nie było inaczej. Pani Clare sprawiła, że jej magiczną powieść czyta się na jednym wydechu. Nie wiem co dokładnie ma w sobie ta autorka, ale jej historia, mimo pewnej powtarzalności w kulturze masowej, ma w sobie coś świeżego i niepowtarzalnego. Być może to tylko złudzenie. Być może to tylko najstarsza na świecie niepisana reguła mówiąca, że jak dasz czytelnikowi wampira, to cię pokocha. Nie mam pojęcia co ma w sobie Clare i jej powieści.. Wiem natomiast, że moje życzenie się spełniło i dałam się porwać.

Co spodobało mi się najbardziej to to, że jakieś tam rozgrywki na tle romantycznym nie przyćmiły historii. Takie rzeczy w dzisiejszych czasach (i po-wsze-czasach) zdarzają się nader często, co sprawia, że więcej mamy literatury kobiecej niż typowo męskiej. Nie twierdzę też, że każdy twardziel zakocha się w powieści Clare. O nie. My kobiety mamy Willa, jesteśmy więc na wygranej pozycji a oni mają co najwyżej Tess, więc,, Bezsprzecznie jesteśmy w lepszym położeniu, ale to jedna z niewielu książek, która mogłaby spodobać się szerszej widowni męskiej. Tak tylko wspominam.. Poza tym styl pisania autorki jest lekki, czyta się ją z zawrotną szybkością, do tego stopnia, ze po skończeniu możemy sobie zadać pytanie "czy to już?". I mimo, że nie jest to najlepsza na świecie książka jaką dane mi było czytać, mimo, że Clare tak do końca Ameryki nie odkryła i rzuca nam pod nogi starą jak świat zagrywkę walki pomiędzy mrocznymi i mroczniejszymi, a ludzie znowu są po prostu niańczeni, to przyznam z ręką na sercu, że mi się spodobało. Spodobało do tego stopnia, że jestem gotowa wydać pieniądze na kolejne książki, serie, i pochłonąć je w jeden dzień. Tak właśnie działa Clare. Zachwyca, chociaż trudno zdefiniować czym.

9 komentarzy:

  1. Czytałam już o tej trylogii. Jeśli tylko znajdę trochę czasu, na pewno ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham serię Clare, a za tę trylogię muszę się zabrać w najbliższym czasie. Nawet miałam ją kupić, ale w ostatniej chwili się zawahałam i teraz nie jest już dostępna w księgarni. Kiedyś jednak naprawdę się za nią wezmę :)
    Zapraszam do mnie na recenzję "Co, jeśli"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, nie czytałam Darów Anioła, ale tą mogę polecić;) na pewno odwiedzę:)

      Usuń
  3. Ja jakoś nie wiem, czy kiedykolwiek przeczytam tę serię. Nie ciągnie mnie do niej. Może to przez ten gatunek, którego nie czytam na co dzień.

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś miałam ochotę na tę serię, ale teraz przyznam, że już przeszła mi owa chęć - chyba za stara jestem. :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam tą trylogię, i całą serię darów anioła, jednakże diabelskie maszyny są według mnie lepsze. <3
    Pozdrawiam ~Bacha
    http://dostatniejstrony.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak często jest, że książka zachwyca, ale ciężko wymienić konkrety, zresztą to nie ważne, ważne są te emocje i ta radość, że fabuła jest fajna. Serię mam na półce i tak sobie czekam na odpowiedni moment, żeby sięgnąć. Najpierw przeczytam ostatni tom Darów Anioła.
    Słuszna uwaga z tym terminem przydatności - podoba mi się :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem, czy nie jestem za stara na tę serię...

    OdpowiedzUsuń