poniedziałek, 16 listopada 2015

Pierce Brown "Red Rising: Złoty Syn" (PRZEDPREMIEROWO)

Może kogoś tym zaskoczę, a może nie, jednak na wynalazku zwanym Instagramem obserwuję aż dwóch autorów. Jednym z nich, oczywiście, jest Stephen King.. a raczej ludzie stojący za jego PR, ale to nieistotne. Drugim jest młody autor, który już za pierwszym podejściem skradł moje skamieniałe serce, o czym mogliście czytać tutaj, i jak wiecie, bardziej niż jego wygląd zaimponował mi jego przebiegły umysł... bo Pierce Brown to straszny skurczybyk, który drugą częścią swojej trylogii postanowił doprowadzić mnie na skraj załamania nerwowego.

Autor: Pierce Brown
Tytuł: Red Rising: Złoty Syn
Seria: Red Rising (tom II)
Tytuł oryginalny: Red Rising: Golden Son
Wydawnictwo: Drageus Publishing House
Data wydania: 19 listopada 2015
Przekład: Małgorzata Koczańska

Red Rising to historia o świecie, w którym rządzi silniejszy kolor, ponieważ ludzie dzielą się na kolory, z których każdy ma swoje miejsce w hierarchii. Najwyżej znajdują się Złoci i tak naprawdę to oni wszystkim rządzą, to im podporządkowują się inne kolory i to z nimi trzeba się liczyć.. TRZEBA się ich bać. Jest jednak organizacja, która zbiera siły żeby wyrazić swój sprzeciw.. w pierwszej części Synowie Aresa zwerbowali naszego głównego bohatera, Darrowa, tuż po jego fikcyjnej śmierci. Zmienili człowieka klasyfikowanego jako Czerwonego (sam dół w hierarchii), w Złotego, który szuka zemsty za śmierć jego żony, ale ma też inny cel. Chce uwolnić Czerwonych.. chce dać swobodę innym kolorom. Co najważniejsze, chce żyć w świecie, w którym wszyscy będą równi, bezpieczni, szczęśliwi..

Drugi tom trylogii Red Rising to genialnie poprowadzona historia z pierwszej części cyklu. To ten rodzaj kontynuacji serii, której Brownowi może pozazdrościć niejeden autor. Jeżeli dodamy do tego fakt, że to jego debiutanckie dzieła, nie pozostaje nic innego jak wysłać pożegnalne kartki innym autorom powieści dystopijnych, choć to typowa dystopia nie jest i chwała przebiegłemu pisarzowi za to! O tyle, o ile w pierwszej części nasz główny bohater zmagał się sam ze sobą, z duszą, która pragnęła zemsty za niesprawiedliwą i okrutną śmierć ukochanej kobiety, to druga część skupia się na walce o śmierć i życie. Darrow zmaga się tu z wieloma przeciwnościami losu, ponieważ nasz bezwstydny i bezwzględny autor nie boi się uśmiercić kilku znaczących postaci.. jak kiedyś już wspominałam, zabija szybciej niż Martin, a tu przeszedł chyba sam siebie..

Pierce Brown to król oryginalności pośród utartych schematów. Jego historia ma w sobie tą moc, której często brakuje innym powieścią fantastycznym dzisiejszych czasów. Mimo dużej popularności powieści dystopijnych, czasami trudno dostać coś co naprawdę zwala z nóg. Powieść, która będzie miała charakter i charyzmę. Historię, która nie tylko będzie lekiem na czytelnicze rany, ale spowoduje kolejne podłe choroby. Brown daje nam właśnie kolejną czytelniczą chorobę, spowodowaną chęcią czytania kontynuacji bez zbędnych przystanków. Dodatkowo kończy naszą podróż z rozmachem, nie boi się stworzyć zakończenia, które przeraża i fascynuje. Po przeczytaniu ostatnich kilku zdań rzuciłam książką o ścianę klnąc na autora. Zaparłam się, że nigdy więcej nie przeczytam ani jednego słowa spod jego pióra po tym jak brutalnie mnie potraktował.. pięć minut później siedziałam i płakałam, wyrywałam włosy z głowy bujając się jak opętana (miejcie na uwadze, że nieco koloryzuję ten opis, nie jestem taką wariatką), ponieważ tak bardzo chcę, tak bardzo MUSZĘ, dorwać kolejną część, której cóż.. jeszcze nie ma i moje serce odczuwa pustkę..

Warte zaznaczenia jest to, że Pierce Brown jest zdecydowanie autorem niebanalnym a Red Rising (który z książki na książkę jest coraz lepszy) jest na to idealnym dowodem. W życiu nie czytałam książki, w której byłoby tyle zwrotów akcji niepowodujących chaosu w powieści. Tutaj nic nie jest do przewidzenia. Autor nie pozwala nam nawet nad tym pomyśleć, bo po chwili nasze wszelkie oczekiwania i przewidywania rozpraszają się jak piach na wietrze. To nie jest powieść dla ludzi o słabych nerwach. Red Rising: Złoty Syn to ten rodzaj historii, do której trzeba podejść z czystym umysłem i bez żadnych pomysłów na dzieło trzymane w rękach, bo autor nie pozwala na wtrącenia ze strony czytelnika. Jest bezczelny, robi tu rzeczy jakich nie zrobiłby niemal nikt w czytelniczym świecie, i jest to jego największa zaleta. Uwielbiam odważnych autorów, którzy nie idą na łatwiznę. Takich, dla których dobrze skończona praca jest ważniejsza niż komfort czytelników. Co prawda, nie wiem czy pozbieram się po zakończeniu jakie mi zaserwował, i będę je przezywać do końca tej recenzji, albo nawet dłużej, ale czy warto było? Odpowiedź jest prosta; warto, warto jak cholera.

Pod koniec chciałabym jeszcze dodać, że w ostatnim czasie, poza Andrzejem Sapkowskim, nikt nie zaserwował mi takiego bólu głowy. Ten młody autor to postać obiecująca, to pisarz, który dał mi nadzieję i wiarę, że jednak ktoś jeszcze potrafi pisać z jajami (wybaczcie mi to słownictwo). To człowiek, któremu wielu bardziej popularnych pisarzy i pisarek może lizać buty, ale nie będę wymieniać po nazwiskach. Nie będę wam pisać ile stracicie jeżeli nie dacie mu szansy.. jednak wiedzcie, że będzie to naprawdę duży błąd. Ja dałam mu szansę kilka miesięcy temu.. i zarówno wtedy, jak i teraz mnie nie zawiódł. Więc niech tak będzie.


Recenzja powstała za sprawą współpracy z wydawnictwem Drageus, któremu bardzo dziękuję za tą niesamowitą przygodę. Jednak chciałabym zaznaczyć, że recenzja nie jest zależna od tego czy dostałam książkę, czy sama ją kupiłam.. Gdyby mi się nie spodobało, na pewno bym wam o tym powiedziała. Znacie mnie. A teraz wynocha do czytania. Co tu jeszcze robicie?:)





2 komentarze:

  1. Nie znam tej serii. Ostatnio staram się ograniczać rozpoczynanie nowych serii, bo sporo pozaczynałam i niestety, prawie nigdy ich nie kończę;p Zainteresowałaś mnie jednak, poszukam części pierwszej:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam, że taka seria istnieje. Jednak twoja recenzja mnie przekonała, może sięgnę po tą serię. Masz piekną szatę graficzną bloga, taką czystą i minimalistyczną <3 Pozdrawiam :*
    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń