czwartek, 12 listopada 2015

Stephen King "Ręka mistrza"

Stephen King, Stephen King.. kim byłabym bez niego? Śmiem twierdzić, że moje spotkanie z tym autorem kilka lat temu zaważyło na tym kim jestem dzisiaj jako czytelnik i jak doszłam do tego, że chcę pisać o książkach. Wygląda więc na to, że King jest odpowiedzialny za wszystkie wypociny, które pojawiają się na tym blogu, w związku z czym wszystkie zażalenia wysyłajcie do niego;) dzisiaj za karę, w ramach miesiąca ze Stephenem Kingiem, znowu wezmę na tapetę książkę autora mojego życia, i nie zostawię na nim suchej nitki. Jak szaleć, to szaleć. 

Autor: Stephen King
Tytuł: Ręka mistrza
Tytuł oryginalny: Duma Key
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 638
Przekład: Michał Juszkiewicz

Egdar Freemantle osiągnął w życiu wiele. Ma wspaniałą rodzinę, jego żona go kocha, w dodatku jest szefem firmy budowlanej, która jest warta grube miliony. Pewnego dnia zostaje zgnieciony w swoim samochodzie, w związku z czym traci prawą rękę. To jednak nie wszystko, jego powypadkowe problemy psychiczne sprawiają, że opuszcza go żona i zostaje sam.. w końcu chcąc zacząć od nowa trafia na tajemniczą wyspę, wynajmuje tam dom i zaczyna malować.. oczywiście nie zdaje sobie sprawy, że wyspa skrywa w sobie mrok i cały opis jest bardzo uproszczoną wersją powieści, ale bez spoilerów.. bez spoilerów..

Stephen King nie po raz pierwszy udowadnia mi, że to do czego najtrudniej mi się zabrać, okazuje się najlepsze. Ta mała cegłówka pośród jego największych tomiszczy zdecydowanie pokazała, że jeśli coś nie przekonuje mnie przez pierwszych pięćdziesiąt stron, w końcu uderzy we mnie z zabójczą perswazją. Co mogę powiedzieć? Jak mam się tłumaczyć? Pan King nie po raz pierwszy zwalił mnie z nóg i przypomniał dlaczego to jemu jestem w stanie tworzyć autorskie ołtarzyki. Historia jaką tu tworzy jest bardzo w jego stylu, mimo, że spodziewałam się trochę bardziej Mastertonowego klimatu. Jednak warto pamiętać, że najlepszy King, to kingowy King. Z tymi wszystkimi przedłużeniami, powolnym wprowadzaniem w akcje i wielkim BUM na końcu. To King, który zachwyca nie tylko swoim kunsztem, ale też sposobem pogrywania z czytelnikami. To King, który bezczelnie udowadnia, że jest w diabelsko dobrej formie, mimo wielu lat pracy i starczego przemęczenia, którego niektórzy próbują się u niego doszukać. Bez skutków.

Chcecie więcej? W "Ręce Mistrza" autor udowadnia, że mistrz grozy jest tylko jeden, i mimo, że miał za sobą niesamowicie utalentowanych poprzedników, to koniec końców, żaden z nich nie osiągnął tyle co on. W dzisiejszych czasach nie każdy kocha Kinga. Kiedyś też tak było. Będzie tak w przyszłości. Jest jednak wielu czytelników, którzy popierają mnie w stu procentach, a nawet takich, którzy z niechęcią, ale przyznają, że King wielkim autorem jest. Autorem wielkim właśnie ze względu na swoje niepowtarzalne historie, takie jak "Ręka mistrza". Poza tym, i będę to powtarzać raz po raz, nie spotkałam jeszcze autora, który posługiwałby się językiem tak jak King. O Rany! Czytając tą powieść miałam dreszcze na całym ciele, bo to co on wyprawia w tej książce (i nie tylko w niej) powinno być karane. Człowieka słowa pisanego łatwo poznać po tym jak pisze, a po tej lekturze jestem w stanie zacięcie bronić Kinga jak jednego z najbardziej utalentowanych pisarzy wszechczasów. Wszechczasów.

Nie będę kłamać, że jest to łatwa lektura. Nie jest. Czytałam ją 6 dni, co dla mnie jest naprawdę długim czasem jeśli chodzi o czytanie. Wielokrotnie słyszałam, że King jest autorem popkulturowym, masowym, takim, który nic nie wnosi.. jedyne z czym mogę się zgodzić to to, że naprawdę jest autorem masowym.. masa ludzi go czyta i uwielbia. "Ręka mistrza" dała mi to czego od książki oczekuję: genialną historię, mistrzowsko wykreowanych bohaterów i niepowtarzalną fabułę. Tak.. King i jego ręka są niepowtarzalni. Czy ta lektura coś wnosi? Zapytajcie czytelników na całym świecie, dlaczego czytają Kinga? Co im daje? Tymczasem odpowiem za siebie. To emocje są jego mocną stroną. To jego styl, jego język, jego niezaprzeczalna pewność pióra i otwarty umysł. Tak.. kocham Kinga. Zostawię was z tymi kilkoma zdaniami nieprowadzącymi donikąd. Chociaż nie.. przeczytajcie tą książkę i delektujcie się nią. Macie na to czas.

10 komentarzy:

  1. Nie znam, ale bardzo chętnie poznam, bo Kinga bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedna z moich ulubienic :D Ta powieść ma chyba wszystko - świetnych bohaterów, tajemnicę, dowcip i całą masę emocji. Uwielbiam Kinga w takich powieściach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też więc przybijam internetową piątkę;) King w takich dziełach jest po prostu najlepszy:)

      Usuń
  3. Też początkowo się z nią męczyłam ale za to później...cudo:) Jedna z lepszych książek Kinga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajduje się w moim Top 5 Kinga:) konieczna do przeczytania dla tych co nie czytali:)

      Usuń
  4. Akurat tej książki Kinga nie czytałam, ale mam ją na swojej półce i na pewno w wolnym czasie do niej zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz ją na półce, to naprawdę nie pozostaje nic innego:)

      Usuń
  5. Kiedyś strasznie podobały mi się ksiązki Kinga, ale po jakimś czasie zaczęły mnie bardzo nudzić... Od paru lat nie miałam nic tgo autora w rękach i jakoś mi się nie śpieszy, żeby to zmienić.

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kinga trzeba dozować z umiarem:) ja się nim delektuję;)

      Usuń