czwartek, 7 stycznia 2016

Stephen King "Mroczna Wieża III: Ziemie Jałowe"

Stephen, ach Stephen.. czasami zastanawiam się czy autor mojego życia przestanie mnie w końcu zaskakiwać, ale (na szczęście) wygląda na to, że nie. Mroczna Wieża to zdecydowanie jeden z moich faworytów roku poprzedniego, a jej kolejna część jest dobrze zapowiadającym się początkiem nowego roku czytelniczego. Ziemie Jałowe mnie zachwyciły. Porwały. Otumaniły. Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie już życia bez tej serii, raz jeszcze, mówię to zupełnie poważnie.

Autor: Stephen King
Tytuł: Mroczna Wieża III: Ziemie Jałowe
Tytuł oryginalny: The Dark Tower III: The Waste Lands
Wydwanictwo: Albatros
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 557
Przekład: Zbigniew A. Królicki

Po tym jak Roland dogonił Człowieka w Czerni i powołał Trójkę, nadszedł czas na zmierzenie się z pierwszymi przeszkodami na drodze do tajemniczej Mrocznej Wieży. Mimo zagadkowego tytułu, o ziemiach jałowych autor wspomina niewiele, chociaż nie możemy mu zarzucić, że całkowicie pominął temat. Ba! Można wręcz powiedzieć, że podsunął go czytelnikowi w momencie największego rozchwiania emocjonalnego. To jednak nie one są głównym bohaterem historii, może to i lepiej.. King już i tak zabawia się z nami w bardzo niebezpieczną grę. Właściwie to on się bawi, my jesteśmy zabawką.

Sir Roland pod Mroczną Więżą stanął.. to jeszcze nie ten czas, ale wygląda na to, że jedna z moich największych miłości literackich ruszyła właśnie z kopyta ku swojemu przeznaczeniu.. nie mam jednak pewności czy dotrze na miejsce, biorąc pod uwagę sposób w jaki autor kończy ten tom.. jestem na etapie zastanawiania się czy King jest zdolny do zabicia głównego bohatera, kiedy przede mną jeszcze tyle tomów? Z nadzieją patrzę przyszłość i trzymam kciuki żeby Roland towarzyszył mi do końca podróży.. do jej sedna, czyli do Mrocznej Wieży. Ta przeklęta Mroczna Wieża to teraz również moja obsesja. Nastrój panujący na stronach tej książki udziela się, momentami aż za bardzo.

Przez ostatnie dni niewiele spałam. Budzę się w nocy i rzucam na łóżku nie mogąc znaleźć sobie miejsca.. nie mogąc przestać myśleć. No dobrze, może to zabrzmiało trochę zbyt wyniośle. W każdym razie przez ostatnie kilka nocy śnią mi się losy Rolanda i nic na to nie poradzę. Być może to sposób w jaki reaguje czytelnik kiedy trafia na coś tak wyjątkowego, że trudno wyjaśnić o co tyle krzyku. Doskonale wiecie, że uwielbiam Kinga. Cóż.. nazwałabym to wręcz obsesją. Nie wstydzę się tego. Jednak ta seria (a przynajmniej jej pierwsze trzy tomy) to zdecydowanie coś więcej niż tylko kolejne powieści Kinga, odhaczone na liście przeczytanych książek tego autora. Mroczna Wieża to seria, która diametralnie zmieniła moje postrzeganie dobrej literatury. Książki, którymi się zachwycałam wydają się teraz raczej blade, nieco zamazane, nieco niedopracowane. Poza tym, ta seria to kilka tomów, do których trzeba dorosnąć.. niekoniecznie wiekowo, ale zdecydowanie emocjonalnie. Ewentualnie pozwolić żeby King pomógł nam do tego dojść.

Ziemie Jałowe to ten rodzaj powieści, którymi czytelnik uwielbiam się delektować.. pod warunkiem, że jesteście czytelnikami takimi jak ja. King przeciera nowe szlaki dla innych autorów, pokazuje, że wyobraźnia to coś bez limitu, tak długo jak mamy odwagę tą wyobraźnię używać i dajemy jej dojść do głosu. Pisząc tych kilka słów mam ciarki na ciele i łzy cisną mi się do oczu. Muszę przyznać, że zawsze podchodziłam zbyt emocjonalnie do literatury. Zawsze szukałam nieokreślonego przez samą siebie celu. Wyobraźcie sobie jakie było moje zdziwienie, kiedy w końcu dotarłam do celu, o którym sama nie miałam pojęcia. King czyta mi w myślach i spija ze mnie całą energię (tak, jasne..). Powoduje, że płaczę, śmieję się i jestem czytelniczo spełniona, ale nie daję za wygraną. To to uczucie kiedy serce skacze i upada, żeby w końcu eksplodować. To reakcja, który oczekuje każdy czytelnik, kiedy sięga po książkę drżącymi dłońmi. W końcu, to powieść, która pozostaje niezapomniana, nieważne ile minie czasu. Po wielu latach Bastion może chwile odsapnąć, bo Mroczna Wieża powoli wspina się na miejsce pierwsze, żeby stanąć ramię w ramię ze swoim przyjacielem. Mam nadzieję, że teraz zrozumiecie na czym polega fenomen Kinga w moim życiu. To prawdopodobnie jedyny autor, który potrafi wysłać mnie na leczenie psychiatryczne. Dobrze, był żart, teraz chwila powagi. King to ten rodzaj pisarza, który potrafi wstrząsnąć moim czytelniczym życiem i to w taki sposób, że dostaję paraliżu. Dziękuję za uwagę.


7 komentarzy:

  1. Uwielbiam Mroczną wieżę i było mi naprawdę strasznie smutno, gdy czytałam ostatni tom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze kiedy to słyszę mam ciarki na ciele i nie wiem czego się spodziewać.. i czy chcę w ogóle ją kończyć..

      Usuń
    2. Niestety jak się zaczęło, to nie da się jej nie skończyć:) Najgorsze jest to, że jak zamkniesz ostatni tom, to nie masz już na co czekać;p

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam, mój numer jeden a dopiero trzy tomy za mną i zabawa się rozkręca;)

      Usuń
  3. Jeżeli mogę Ci coś poradzić, to nie zwlekaj zbyt długo z przeczytaniem kolejnego tomu. Twoje czytelnicze życie dostanie prawdziwego paraliżu zanim dotrzesz do setnej strony...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zawsze mnie zaintrygowałeś;) trochę się boję, ale na pewno przeczytam w najbliższym czasie.. to nie daje mi spać po nocach.

      Usuń