wtorek, 2 lutego 2016

Paula Hawkins "Dziewczyna z pociągu"

Kiedy dowiedziałam się, że 'Dziewczyna z pociągu' zostanie wydana w Polsce niemal skakałam z radości. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy ta pozycja przewinęła się na amerykańskim booktubie i ile razy paliłam się z zazdrości, że oni mają a ja jeszcze nie. Moja ekscytacja zmalała kiedy polscy czytelnicy podzielili się na dwa obozy: tych, którym książka się nawet spodobała, i tych, którzy nie wiedzieli o co tyle krzyku. Niestety recenzje tych drugich przewijały się przed moimi oczami częściej i zaczęłam mieć mieszane uczucia. Książka jednak się kupiła, zaczął się maraton czytelniczy i została przeczytana. Na szczęście. 

Tytuł: Dziewczyna z pociągu
Tytuł oryginalny: The Girl on The Train
Autor: Paula Hawkins
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 327
Przekład: Jan Kraśko

Tytułową dziewczyną z pociągu jest trzydziesto-paro letnia Rachel, która na pierwszy rzut oka jest wrakiem człowieka. Dwa lata temu rozstała się z mężem, który zdradzał ją i dwa dni po tym jak wyniosła się z ich rodzinnego domu, wprowadził do niego swoją kochankę, z którą ma dziecko. Teraz ta kochanka jest nową żoną, a Rachel wynajmuje pokoik u swojej znajomej ze studiów. Jej życie jest, łaskawie mówiąc, beznadziejnie. Nie wygląda jak dawna ona, nie zachowuje się jak dawna ona, pije na umór i straciła pracę. Dla pozorów codziennie rano od kilku miesięcy jedzie do Londynu, udając przed Cathy (właścicielką domu, w którym mieszka), że wciąż tą pracę posiada. Jeździ i wraca zawsze tym samym pociągiem. Uwielbia to. Przez okna obserwuje ludzi mieszkających na ulicy, na której sama kiedyś mieszkała, na której była szczęśliwa jak nigdzie indziej.. Jej ulubioną parą jest małżeństwo mieszkające kilka domów dalej od jej starego, ukochanego domu. Myśli, że są idealni.. chce widzieć ich takimi jakimi sobie ich wyobraża.. w jej wyobraźni mają nawet swoje imiona, swoje zawody.. pewnego dnia przez szybę widzi coś co burzy cały ten obraz i postanawia coś z tym zrobić..

Muszę przyznać, że jestem zaskoczona tak wieloma niezbyt pochlebnymi recenzjami tej książki. Wiele osób twierdzi, że była przewidywalna i ciągnęła się w nieskończoność. Niektórzy uważają, że jest nudna jak flaki z olejem.. Nie będę się z nikim kłócić, ale dla mnie był to naprawdę idealny thriller psychologiczny, napisany z rozmysłem i stawiający czytelnika twarzą w twarz z jego strefą braku komfortu. Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam tak wkurzona czytając książkę. Nie pamiętam kiedy po raz ostatni oburzenie aż kipiało mi uszami, kiedy zaciskałam szczękę i miałam ochotę zdzielić co poniektórych bohaterów. Zazdroszczę też niektórym czytelnikom, że domyślili się od razu jak książka się skończy, bo ja nie miałam bladego pojęcia. Chociaż podejrzewałam prawie wszystkich, to moje prawie było zdecydowanie niewystarczające.

Pamiętam, że na początku zeszłego roku, kiedy czytałam "Zaginioną dziewczynę", byłam równie zbulwersowana jak teraz. Różnica polega na tym, że tym razem wkurzali mnie bohaterowie, a wtedy sytuacja. I mimo, że "Zaginiona dziewczyna" ciągle jest moim numerem jeden wśród thrillerów psychologicznych, to "Dziewczyna z pociągu" jest jej młodszą siostrą. Nie robię tego porównania bez powodu.. ze względu na recenzje, które czytałam, i opinie, które słyszałam, chciałabym coś sprostować.. Wiele osób uważało, że autorka zrobiła nędzną podróbkę "Zaginionej dziewczyny", inni twierdzili, że "Dziewczyna z pociągu" do wyżej wymienionej nawet się nie umywa. Ja natomiast jestem zdania, że się umywa i nie do końca rozumiem te porównania. Czy to ze względu na dziewczynę w tytule? Czy może dlatego, że czytając tą powieść wyczuwa się podobny klimat? Nie chcę być ofensywna, ale jeśli o mnie chodzi, niemal każdy (dobrze napisany) thriller psychologiczny wywołuje u mnie podobne emocje. Niemal każdy thriller psychologiczny, który czytałam, był nie do końca jasny do samego końca. I tym właśnie jest "Dziewczyna z pociągu".. dobrze napisanym thrillerem psychologicznym.

Jestem w stanie uwierzyć, że nie każdemu ta powieść się spodoba. Tak to już z książkami jest, jednych zachwycają, drugich odstraszają. Jednak nie nazwałbym ją słabą czy przeciętną. Wręcz przeciwnie. Siedziałam nad nią kilka godzin, bo kiedy już ją zaczęłam, nie mogłam, nie chciałam się oderwać. Jak już wspominałam, niektórzy bohaterowie mnie denerwowali, niemal wszyscy.. Anna, kochanka męża Rachel, a później żona numer dwa, uosabiała wszystko czego w ludziach nienawidzę. Ale czy ta książka byłaby tak dobra bez niej? Zdecydowanie nie. Koniec końców to emocje, które nam towarzyszą podczas czytania powieści definiują to jaki ma o na nas wpływ. We mnie się po prostu gotowało, a oznacza to jedynie tyle, że dałam się zwieść autorce i wciągnąć w jej intrygę. Dla mnie "Dziewczyna z pociągu" jest powieścią świetną, z pewnością spodoba się czytelnikom miłującym się w takich klimatach. Jeśli jednak to nie wasza bajka, odradzam sięganie po nią. Niech każdy czyta to co lubi, a nie to co inni uważają za godne przeczytania. Amen.

6 komentarzy:

  1. Co recenzja, to zupełnie inna opinia. Poczekam, aż będą jakieś promocje i dopiero wtedy kupię tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma prawo do innego zdania, dlatego najlepiej przekonać się na własnej skórze:)

      Usuń
  2. Hm, sama nie wiem. Przed premierą byłam zainteresowana, a potem się okazało, że nie jest to książka aż tak świetna, jak wypadałoby przypuszczać. I teraz Ty piszesz co innego, więc śmiem twierdzić, że jakiś potencjał w Dziewczynie z pociągu jednak jest. I chyba też poczekam na jakieś zniżki, żeby ją jednak przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami najlepiej kierować się własnym nosem i dać wygrać intuicji:)

      Usuń
  3. Uwielbiam tak emocjonujące historie! Opinie na jej temat są różne, ale na pewno przeczytam ją, aby przekonać się, jakie wrażenie wywrze na mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam:) chętnie przeczytam co masz do powiedzenia na jej temat:)

      Usuń