czwartek, 3 marca 2016

Roger Zelazny "Kroniki Amberu" tom I

Nie mam pojęcia ile już czasu próbuję napisać tą recenzję. Minęły trzy tygodnie.. cóż, więc jednak mam jako takie pojęcie. Za każdym razem kiedy starałam się napisać coś sensownego, coś co będzie mieć jakieś znaczenie, kończyło się to fiaskiem. Jednak "Kroniki Amberu" to jedna z TYCH powieści. Powieści tak absolutnie fantastycznych, że brak słów jest wskazany. A oto ja. Dziewczyna z brakiem słów, która spróbuje w końcu coś z siebie wydusić na temat Rogera Zelaznego i jego niepojętej wyobraźni. 

Autor: Roger Zelazny
Tytuł: Kroniki Amberu tom I
Tytuł oryginalny: The Complete Amber Chronicles
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 637
Przekład: Blanka Kwiecińska-Kuczborska, Piotr W. Cholewa

Zanim zacznę rozpływać się nad tym pisarskim dziełem sztuki, chciałabym powiedzieć wam kilka krótkich słów na temat aspektów technicznych tej, tych powieści. "Kroniki Amberu" zaczęły się pojawiać na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, a cała seria składa się z dziesięciu ksiąg. Wydawnictwo Zysk i S-ska wydała całe kroniki w dwóch (pięknie oprawionych) tomach, każdym po pięć ksiąg. Pierwsze pięć ksiąg ( o których dzisiaj wam opowiem co nieco) zostało napisanych z perspektywy Corwina, księcia Amberu, syna Oberona. O drugim tomie nie powiem wam jeszcze nic, choć mogłabym. Jednak po pierwsze, podaruję wam spoilery, po drugie, jeszcze nie przeczytałam tomu II. Skoro mamy to już za sobą, przejdźmy do recenzji.

Amber jest wszystkim. Jest początkiem i końcem. Jest miarą wszechrzeczy. Jest wzorem. Jest prawdą. Wszystko inne jest tylko jego odbiciem, cieniem. Ziemia również jest tylko jego pewną kopią, zwaną, uwaga, Cieniem Ziemią. Amberem rządzi Oberon, król Amberu, który rozpływa się w powietrzu. Nie dosłownie, po prostu go nie ma i nikt nie wie co się z nim stało. Po długiej nieobecności Oberona zaczynają się problemy, głównie dlatego, że król był człowiekiem o dość rozległej płodności, a jego dzieci, książęta i księżniczki Amberu, pochodzą od różnych matek. Koniec końców nadal nie wiem kto jest, od której matki.. Jak można się domyślić dziedzice rywalizują między sobą, wiążą się spiski, nikt nie może ufać nikomu, nic nie jest takie jakby mogło się wydawać. Dosłownie nic, więc nie ma co się nad tym rozpisywać. Wspomnę jedynie o Wzorcu, przez, który mogą przejść jedynie prawowici potomkowie Amberu, i którego przejście daje zrozumienie, oraz o Atutach, czyli kartach, które umożliwiają kontaktowanie się pomiędzy naszymi bohaterami oraz pewnego rodzaju teleportację. I choć bardzo chciałabym rzucać tu spoilerami na prawo i lewo, powstrzymam się i przejdę dalej. Dla waszego dobra.

Naszym narratorem jest Corwin, książę Amberu, jeden z tych synów Oberona, który pragnie tronu bardziej niż czegokolwiek innego. Nie oceniajcie go jednak negatywnie. Corwin na początku nie pamięta zupełnie nic. Nie wie kim jest, nie wie co się stało. Budzi się w szpitalu, z którego nie chcą go wypuścić, ale oczywiście ucieka. Trafia do jednej ze swoich sióstr, ale jej również nie pamięta i rozpoczyna swoją grę..

"Kroniki Amberu" to powieść, która z banałem nie ma nic wspólnego. Mimo, że powstawała w latach siedemdziesiątych, jest jak świeży powiew poranka na dzisiejszym, często powtarzalnym, rynku czytelniczym. To ten rodzaj fantastyki, który kładzie się na górnej półce żeby było go widać i żeby zachwycał. Powieść o wymiarze ponadczasowym, zresztą ponad jest nie tylko nad czasem. Czasami mam wrażenie, że w dzisiejszej literaturze brakuje oryginalności. Nie twierdzę, że powieści oryginalnych nie ma, bo są. Nie twierdzę również, że nie podoba mi się dzisiejsza literatura, bo bym skłamała, Chodzi mi o to, że mimo wszystkich moich zachwytów nad literatura współczesną, czasami zastanawiam się co dalej. Wiem, że wy też wyczuwacie pewien trend, szczególnie wśród autorów fantastyki i dystopii, i mówię tu o powieściach, które odnoszą naprawdę znaczące sukcesy i o których mówi się niemal wszędzie. Ktoś może powiedzieć, że jeden autor kopiuje pomysły drugiego, albo, że ten trzeci zrobił miks dwóch wcześniejszych. To prawda i nieprawda. Nie możemy oceniać tylko jednego autora, jeśli wszyscy tworzą historie o takiej samej podstawie. Natomiast sięgając do Zelaznego, możemy się z łatwością przekonać, że wydawnictwa ciągle wiedzą co dobre, i czasami wręcz konieczne jest sięgnięcie do powieści starszych, żeby docenić niedoceniane. Zakochać się w czymś o czym nie mówi każdy wszędzie..

Nie chcę mówić tu zbyt wielu niepotrzebnych słów. Tak naprawdę mogłabym wam tylko powiedzieć, że jest to powieść, po którą MUSICIE sięgnąć, a wy, uparciuchy, i tak tego nie zrobicie. Spróbuję więc zachęcić was z drugiej strony. Absolutnie nie jest to powieść, po która musicie sięgnąć, ale możecie. Jest to ten rodzaj literatury, którego bohaterów się pamięta, a ja, osoba, która nigdy nie pamięta imion bohaterów po przeczytanej lekturze, tym razem zaskoczyłam sama siebie. Jest to powieść o fabule zaskakującej, innej niż wszystko co czytaliście do tej pory. Dodam również, że Zelazny to autor niesamowity, który wdarł się w moje czytelnicze życie jak grom z jasnego nieba i ubolewam, jak nigdy, nad tym, że jest tak niedoceniany przez współczesnego polskiego czytelnika. Ja sama pewnie bym po niego nie sięgnęła, gdyby sam Andrzej Sapkowski nie wspomniał o nim w wywiadzie. Później zobaczyłam to piękne wydanie i nazwałam to przeznaczeniem. Nadal w to wierzę, więc i wy uwierzcie na słowo, a właściwie słowa. To dobra książka, tak cholernie dobra, że będę ją czytać raz za razem i nigdy mi się nie znudzi, a rzadko kiedy czytam coś więcej niż raz. Cóż więcej mogę Ci powiedzieć, drogi czytelniku? Nie sięgając po nią stracisz więcej niż możesz się spodziewać. Tylko ostrzegam.





4 komentarze:

  1. O jejciu, chyba mnie namówiłaś... :) Zelazny - intrygujące nazwisko:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecę mojemu kuzynowi, powinna mu się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem to jednak dosyć znane nazwisko w fantastyce i coraz częściej przewija mi się gdzieś przed oczami. Między innymi dzięki Twojej rekomendacji stwierdziłam, że dopisuję do listy lektur, których pominąć nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, Zelazny był i jest znany w fantastyce, ale ja osobiście nie natknęłam się na zbyt wiele opinii na temat jego książek, a zasługuje na więcej uwagi :)

      Usuń