środa, 16 marca 2016

Stephen King "Bazar złych snów", czyli nie taki autor straszny?

Kinga zawsze czytam z zapartym tchem, bez względu na to, czy jest to King nowy czy stary. Nie zwracam również szczególnej uwagi na poziom adrenaliny podczas czytania, chociaż niektóre jego powieści, bardziej niż inne, zmuszają mnie do odłożenie ich zanim zrobi się ciemno. Rozumiem jednak osoby, które dzielą Kinga na dwie części, tą bardziej straszną, i tą, którą King serwuje nam od jakiegoś czasu. Wiem również, że wiele osób jest zawiedzionych brakiem tradycyjnego Kinga w tym zbiorze opowiadań, pozwólcie mi jednak wyjaśnić dlaczego zawiedzeni być nie powinniście..

Autor: Stephen King
Tytuł: Bazar Złych Snów
Tytuł oryginalny: The Bazaar of Bad Dreams
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 667
Przekład: Tomasz Wilusz

Czytając książki Kinga słyszę jego głos w głowie, przetwarzający każde pojedyncze słowo. Nawet pisząc tą recenzję gdzieś w tle leci wywiad z nim. Mówię to dlatego, że King zachwyca mnie od dawna niekoniecznie jako autor horrorów, ale jako artysta, pisarz wybitny, przez wiele osób uważany za przecenianego. King nie jest jedynie wybitnym pisarzem grozy, o czym czasami zapominamy, a twórcą historii, który posługuje się językiem jak żaden inny znany mi współczesny autor. Wsadzanie Kinga w jakiekolwiek ramy to czytelnicze przestępstwo, biorąc pod uwagę, że to autor wolny, podający nam na talerzu to co sam uważa za słuszne, i co ważniejsze, zawsze robi to w wielkim stylu, w końcu to nie "50 twarzy...

Jeżeli oczekujecie, że to kolejna powieść Kinga wypełniona potworami z nie z tego świata, przerażająca do szpiku kości, wprowadzająca w paraliż, historia, która sprawia, że mamy nocne koszmary.. zawiedziecie się. King nie tworzy tu kolejnego Pennywise'a. Nie rzuca z rękawa potworami mieszkającymi pod naszym łóżkiem, nie ma tu wilkołaków czy wampirów.  Tym razem autor skupia się głównie na człowieku. To człowiek jest tematem jego opowiadań, i albo jest dobry, albo zły. W większości są to opowiadania o ludziach powodujące ciarki na ciele. Dlaczego? Przecież dopiero co wam powiedziałam, a właściwie napisałam, że King nie jest tu szczególnie straszny. Może i nie jest, ale ciągle wie jak sprawić, że czytelnicy nieświadomie wpadają w mały czytelniczy obłęd. Umówmy się. To King. Bez znaczenia czy znajdziemy tu powstające z grobu koty, czy nie, jest to autor, który niemal zawsze serwuje nam mały stan przedzawałowy i nic w tej kwestii się nie zmienia. Jego opowiadania są bardziej.. dorosłe? Nie wiem czy to dobre określenie, ale czytając je, to było jedno ze słów, które przychodziły mi na myśli. Opowiadania, które przerażają, bo są tak realistyczne, tak potencjalnie możliwe, że skóra cierpnie.

King to słowa. King jest, był i zawsze będzie słowami. Bez znaczenie czy sięgniemy po jego krótkie utwory, czy te dłuższe, stare, czy nowe. King to czarodziej, który używa magii słów żeby otumanić czytelnika. A jaką frajdę mu to sprawia! Ile radości! Za każdym razem kiedy czytam wstęp lub zakończenie spisane ręką tego autora, mam wrażenie, że to dla niego największa radocha na świecie, przerażać nas, wiernych fanów i czytelników. Bazar złych snów nie jest wyjątkiem. Jest jak plac zabaw, na którym mały King straszy swoich kolegów. Jest niczym niepozorne dziecko, które niby nieświadomie doprowadza swoich rodziców do obłędu. To wilk w owczej skórze, więc nie dajcie się zwieść.. Nic tak nie przeraża jak opowiadanie przypominające się kiedy coś stuknie w domu w środku nocy.. a ponieważ duchy można szybko zakwalifikować jako nieszkodliwe, King postanowił zwalić nam na głowę postacie realne. Ludzi. Z krwi i kości, żyjących pośród nas, mijanych każdego dnia na ulicy.. chwała mu za ten paraliż na środku chodnika w środku dnia.

Nie wiem jak on to robi i być może nigdy się nie dowiem.. nie znam innego autora, który potrafi tworzyć taką intymną relację pomiędzy czytelnikiem a książką. Mimo, że nie jest to moja pierwsza książka tego autora (wiecie już, że mam na jego punkcie obsesje) i zdecydowanie nie najstraszniejsza, to nie pamiętam kiedy ostatni raz czytało mi się coś tak szybko i przyjemnie. Może sekret tkwi w tym, że to zbiór opowiadań, a opowiadania mistrza grozy są zdecydowanie łatwiej przyswajalne niż jego inne powieści, które, jak już nieraz wspomniałam, czytam tylko w świetle dnia. A może to po prostu same opowiadania, to jak dobrze zostały napisane i jakie intrygujące się okazały, sprawiło, że nie mogłam się oderwać od tej pozycji na więcej niż jedną noc. Nie mówiąc już o tym, że za dnia byłam nieobecna ukrywając się po kątach z powieścią Kinga. I wiecie co? Już za nim tęsknię. Tęsknię za jego czarnym humorem, za bezpośredniością i jego nieodgadnionym dla mnie jeszcze umysłem. Mimo, że jego książki mam na wyciągnięcie ręki, będę pewnie usychać z tęsknoty do następnego razu..

..więc do następnego razu Mistrzu. Miłych snów.. ja pewnie jeszcze długo nie zasnę spokojnie. 

13 komentarzy:

  1. Widziałam tę książkę niedawno w Biedronce i kiedy zdecydowałam się kupić ją następnego dnia to... już jej nie było :( Może uda mi się ją dorwać niedługo :) A jak na razie to zabieram się za czytanie "Cmętarza Zwieżąt" :D

    http://calm-inside-the-storm.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki Kinga znikają w zatrważającym tempie, coś o tym wiem;) a Cmętarz to emocjonalna huśtawka, więc powodzenia;)

      Usuń
  2. Oj, widać, że się wkręciłaś niesamowicie w tego autora ;) Ja Kinga lubię, ale nie szaleję za nim jeszcze. Ten zbiór chciałabym przeczytać, ale na razie planuję lekturę Miasteczka Salem, Lśnienia albo Zielonej mili, bo ostatnich kilka książek Kinga mnie trochę... ja wiem, może nie rozczarowało, co znudziło, np. Cujo, czy Misery, nie wiem czy już czytałaś. Nie przekreślam go absolutnie, bo ktoś z takim dorobkiem literackim miewać musi wzloty i upadki, ale celować będę na chwilę obecną w jego najpopularniejsze i najbardziej polecane tytuły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kinga kocham i nie waham się tego powiedzieć:) Cujo jeszcze nie czytałam, ale jedno muszę Ci przyznać.. ma tyle książek, że każdy powinien znaleźć coś dla siebie, szczególnie, że rzadko kiedy się powtarza:) ZIelona Mila jest cudowna, ale z horrorem ma niewiele wspólnego, może na szczęscie;)

      Usuń
    2. Domyślam się, że Zielona mila to coś innego, mam to na uwadze ;) Najbardziej jak do tej pory zadowolona jestem z Carrie i Christine.

      Usuń
  3. Piękna recenzja! Mnie niestety styl Kinga nie podchodzi, ale mimo to co jakiś czas staram się dawać mu kolejną szansę i jego książki czytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak jest niemal z każdym autorem:)

      Usuń
  4. Mam w planach. Uwielbiam Kinga. Świetna recenzja Ci wyszła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Groza kryje się w naszych głowach i King doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Bazar bardzo mi się podobał. Kinga uwielbiam nie tylko za powieści grozy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też King podoba się dosłownie w każdym wydaniu:)

      Usuń
  6. Moje dwie siostry ją czytały i mówiły, że jest warta przeczytania, więc nie mogę jej nie przeczytać. Jeśli mi się spodoba, to z pewnością będę kontynuować przygodę z Panem Kingiem :)

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń