środa, 18 maja 2016

Autor, który potrafi. Stephen King "Dallas'63"

Stephen King to autor, o którym uwielbiam pisać, głównie dlatego, że nigdy nie zawodzi. Przynajmniej do tej pory i mam nadzieję, że będzie tak zawsze. Nawet jego nienajlepsze powieści mają w sobie coś takiego, że trudno je nazwać kiepskimi. A może to po prostu sentyment? Sama nie wiem. Dzisiaj jednak przychodzę do was z powieścią, która nie potrzebuje sentymentu, taka epicka jest. 


Autor: Stephen King
Tytuł: Dallas'63
Tytuł oryginalny: 11/22/63
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 850
Przekład: Tomasz Wilusz

Dallas'63 zostało wydane w roku 2011 i zdecydowanie da się odczuć, że to nowy King (którego kocham równie mocno jak dobrze nam znanego "starego" mistrza horrorów"). W tej nowszej odsłonie King nie straszy już tak bardzo, ale ciągle zachwyca. Mnie być może zachwycił nawet bardziej.. ostatni raz byłam tak wniebowzięta po przeczytaniu kolejnego tomu Mrocznej Wieży czy Bastionu. To nie kolejny horror, chociaż autor pewnie nie byłby sobą gdyby nie dodał kilku szczegółowo opisanych, stosunkowo krwawych scen. Koniec końców to King,  a King w każdej wersji lubi tworzyć nasze koszmary.

Jake Epping jest nauczycielem w liceum, byłym mężem alkoholiczki (jeśli wierzyć doniesieniom, byłej-alkoholiczki) i człowiekiem, który często znajduje się w złym miejscu o złej porze, chociaż wiele osób może uważać inaczej. Nie będę wam mówić jak to się staje, że może podróżować w czasie, bo nie wyjaśnię tego tak dobrze jak autor bez rozpisywania się na kilka stron. Jake Epping po prostu przechodzi do roku 1958, dokładnie o godzinie 11:58. I bez znaczenia ile czasu spędzi w przeszłości, w teraźniejszości za każdym razem trwa to dokładnie 2 minuty. Jednak przechodząc do sedna.. Jake ma dwie misie do spełnienia: osobistą (próba uratowania rodziny znajomego) i tą zleconą (próba uratowania Kennedy'ego). Jak jednak możecie się domyślić, nic nie jest takie proste na jakie wygląda, a przeszłość bardzo nie chce być zmieniona.

King serwuje nam historię z polotem, o której trudno zapomnieć. Serwuje również powrót do przeszłości, kiedy ku zaskoczeniu czytelnika (miłemu, muszę dodać) wplata wątki z jego innych powieści. Już niemal zapomniałam jak cudowne TO było, ale King nie daje o sobie zapomnieć nawet we własnych działach. Jakkolwiek to nie zabrzmi. Co mogę wam powiedzieć? Że pokochałam tą książkę? Że ciągle o niej myślę, chociaż minął już tydzień? Że ciągle nie mogę się zebrać żeby oddać jej wielkość w słowach? Że nie powinnam zaczynać od "Że"? Jednak to wszystko prawda. King skrywa w sobie bestię i pisząc tą powieść spuścił ją ze smyczy. To nie tylko dobra książka. To książka wybitna. Genialna. Fascynująca. Imponująca. To dzieło przejmujące i pozostawiające nas z niedosytem. To dziecko, które chciałabym stworzyć, gdybym mogła. Nie mogę, więc nie ma dyskusji.

A to zakończenie! To najlepsze, najbardziej wzruszające zwieńczenie historii z jakim miałam do czynienia. I nie chodzi mi tylko o powieści Kinga, ale książki każdego autora, którego miałam okazję do tej pory przeczytać. Płakałam jak bóbr, byłam trochę zła, ale rozumiałam pobudki autora i jego wizję, która wspaniałą wizją jest. Czasami go nienawidzę za to jakim dobrym, przejmującym autorem potrafi być.. jednak jest to nienawiść wypełniona miłością, więc mój platoniczny związek czytelniczy z tym autorem jest bardzo intensywny.

Kocham Kinga. Kocham Dallas'63. Kocham każde zdanie, każde słowo, które wyszło spod jego pióra. Kocham. Kocham. Kocham..

Czasami zastanawiam się co będzie jak już go nie będzie. Wiem, że przede mną jeszcze sporo Kinga do przeczytania, ale już teraz nie potrafię sobie wyobrazić roku bez kolejnej jego, nowej, świeżo napisanej książki. To autor, którego nie spotyka się często.. przynajmniej na mnie rzadko kiedy pisarz wpływa tak bardzo żeby chcieć o nim pisać i nie móc skończyć. Dlatego też piszę, o nim.. o jego książkach. Dallas'63 to książka, z której jestem dumna, mimo, że to nie moje dzieło. Nie będę wam powtarzać jak żałuję, ale taka jest smutna prawda. To powieść, z której jestem dumna, ponieważ to dowód dla każdego, że King wybitnym pisarzem jest. Nie dobrym. Nie bardzo dobrym. King jest wybitny i staram się z tą jego wybitnością pogodzić.

Przeczytajcie więc Kinga. Przeczytajcie Dallas'63. Dajcie się porwać. Uwieść. Zachwycić.

To powieść, która na to zasługuje.

Cholera, jak ja kocham Kinga. 


4 komentarze:

  1. Chyba jesteś pierwszą aż taką miłośniczą Kinga, którą spotkałam. :D Ja raczej bym nie dała rady przeczytać tej cegły, ale fajnie, że ty byłaś zachwycona. :3
    Lost in books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla chcącego nic trudnego;) ja uwielbiam takie grubaski:)

      Usuń
  2. Chyba za chwilę zostanę twoim wrogiem numer jeden, ale nie przepadam niestety za Kingiem, więc ta książka kompletnie do mnie nie przemawia. :( dwiestronyksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pięciu lat więc zupełnie mi to nie przeszkadza;) są gusta i guściki:)

      Usuń