środa, 7 września 2016

King raz jeszcze. "Cztery Pory Roku"

Za każdym razem kiedy przychodzi mi recenzować Kinga ekscytacja miesza się z przerażeniem. Jestem podekscytowana bo WIEM, że to niesamowita powieść, którą powinniście przeczytać.. z drugiej strony pojawia się pytanie, jak Cię przekonać, drogi Czytelniku, do sięgnięcia po tą powieść? Znasz odpowiedź?

Autor: Stephen King
Tytuł: Cztery pory roku
Tytuł oryginalny: Different Seasons 
Rok wydania: 2014 (1982)
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 512
Przekład: Zbigniew A. Królicki

Od czego zacząć tą recenzję, jak myślicie? Od wychwalania Kinga czy od wychwalania Kinga? Nie znudziliście się jeszcze? Jestem prawdopodobnie królową wygłaszania pochwał na temat pana Stephena.

"Cztery pory roku" to zbiór czterech opowiadań, można je nawet określić minipowieściami. Najbardziej znaną spośród nich jest prawdopodobnie "Skazani na Shawshank", o którym to filmie na pewno słyszeliście. Tak. King to napisał. Mój narzeczony też był zaskoczony, ale już nie jest.

Cztery opowiadania, jak cztery pory roku, z których każda jest inna, ale cudowna na swój własny sposób. "Skazani na Shawshank" wzrusza wszystkim, "Lato zepsucia" wywołuje ciarki na ciele, "Jesień niewinności" porusza i trochę obrzydza, a "Zimowa Opowieść" jest straszniejsza niż mogłoby się wydawać i powoduje załamanie nerwowe. Tak więc mamy cztery opowiadania, z których każde jest wyjątkowe. Każde w pewnym sensie zaskakuje. Każde wciąga jak cholera. Czyli krótko mówiąc.. nic nowego..

Stephen King jest bowiem autorem, który lubi wodzić naiwnego czytelnika za nos. Tym razem nie było inaczej. Autor zabiera nas w magiczną podróż przez zakamarki ludzkiej psychiki, bo właśnie tym mniej więcej ta książka jest. Nie spodziewajcie się horroru i litrów przelanej krwi. Tym razem King staje się sentymentalny, szczególnie w tym najbardziej wyróżnionym opowiadaniu, ale co to tak naprawdę oznacza dla autora? Tylko tyle, że jest potwornie zdolnym pisarzem potrafiącym wykreować co tylko dusza zapragnie, a twoja dusza właśnie tego pragnie..

Teraz powiem coś kontrowersyjnego. Coś co może was zaskoczyć.

Nie jest to najlepsza książka King jaką czytałam, nie wiem czy umieściłabym ją w mojej top10 książek Stephena Kinga, ale jest zdecydowanie w czołówce książek, które poruszają. "Skazani na Shawshank" to prawdopodobnie najlepsze opowiadanie jakie miałam okazję czytać w całym moim życiu, chociaż nie ma tam zbyt wiele akcji. Nie ma zatrważających scen. Nie ma nierealności. To pewnie najbardziej rzeczywisty tekst Kinga jaki miałam okazję czytać. Pewnie też najprostszy. Bardzo również możliwe, że pod względem analizy psychologicznej, najwybitniejszy. A jak zapewne wiecie, umiejętność Kinga do obserwacji i analizy, sprawiła, że stał się on numerem jeden. Ostatecznie i niezaprzeczalnie.

Pomimo wszystkich bredni, które wypisałam na górze, nietrzymających się przy okazji kupy (jestem chora, nie myślę logicznie), powinniście sięgnąć po ten zbiór opowiadań. Możecie być fanami twórczości Kinga, ale nie musicie. To nie jest typowy King jakiego możecie znać z "TO". Ten King nie przeraża, a przynajmniej nie aż tak, jednak wciąż gra nam na emocjach.. jest w tym w końcu mistrzem. I naprawdę już nie wiem co mam wam o nim pisać.. ileż można wychwalać jednego autora zanim się znudzi? Pytanie bez odpowiedzi.

Czytajcie. Napawajcie się tym. Cieszcie każdym słowem.

Bo King cieszy. King zachwyca. King wzrusza. Czasami nawet przeraża.

Chwała mu za to.