środa, 7 grudnia 2016

Stephen King "Doktor Sen" (naprawdę kocham tego nicponia)

Już wiecie, że nie jestem osobą, którą jakoś szczególnie trzeba zachęcać do sięgania po Kinga. Właściwie to wpycham go wam wręcz siłą, bez względu na to czy akurat piszę o jego książkach czy nie. To zdecydowanie autor mojego życia. Człowiek, którego pokochałam od pierwszej książki, pierwszego słowa. Więc co powiecie jeżeli wyznam, że "Doktor Sen" czekał prawie dwa lata na mojej półce żebym go w końcu przeczytała? Wstyd, Wstyd, Wstyd.. gdybym wiedziała jak bardzo mi się spodoba, nie traciłabym tyle czasu. 



Książka powstała bo King myślał i myślał. Zastanawiał się i zastanawiał. W końcu doszedł do wniosku, że wypadałoby napisać co właściwie stało się z Dannym, synem Jack'a Torrance'a, który jaśniał (lub lśnił, w zależności jak kto to sobie przełoży). I po tych wszystkich rozmyśleniach i zastanowieniach, napisał co napisał, bo tak chciał. I tak powstał "Doktor Sen". Musiałam.

"Doktor Sen" to teoretycznie kontynuacja kultowego już "Lśnienia" (kto nie czytał ten trąba). Użyłam to brzydkie słowo "Teoretycznie", ponieważ czytając w ogóle nie odczułam, żeby była to kontynuacja czegokolwiek, mimo, że autor kilkakrotnie odniósł się do "pierwszej części". Nie wiem dlaczego tak było. Może ze względu na czas dzielący publikację tych dwóch pozycji, a może o sam klimat powieści. O ile "Lśnienie" było wręcz do bólu realistyczne mimo wszystkich pomysłów Kinga z kosmosu, o tyle "Doktor Sen" śmierdzi (a właściwie pachnie) nierealnością. Na szczęście King to King i zawsze potrafi wmówić czytelnikowi, że to co pozornie nierealistyczne, jest o wiele bardziej możliwe niż początkowo zakładamy.

Danny jest już dorosły. Ma za sobą Panoramę, życie na rozjazdach, śmierć. Nie swoją, rzecz jasna. Ma za sobą też wiele nieciekawych przeżyć, równie nieprzyjemne uzależnienie (które właściwie jeszcze nie ma za sobą) i niełatwe życie przed sobą, ale zawsze mogło być gorzej. To w końcu książka Kinga, a on raczej nie jest łaskawy dla swoich bohaterów. W końcu znajduje miejsce, w którym wie, że zostanie. Niekoniecznie dlatego, że chce, ale to po prostu czuje. Wie, że to właściwie. Wie, że tak być musi, choć jeszcze nie wie dlaczego. I może lepiej.. gdybym to ja była na jego miejscu i wiedziałabym co się święci, pewnie już dawno wzięłabym nogi za pas. Ale to Danny. Danny, który przeżył Panoramę, więc jest w stanie przeżyć wszystko. A może i nie? Przecież wytrzymałość psychiki ludzkiej też ma swoje granice. Tak.. właśnie.. słyszy mnie Pan, Panie King?

Gdybym miała w jakikolwiek sposób określić tą książkę użyłabym pewnie zawrotnego połączenia gatunków jakim jest "horror fantastyczny" albo "fantastyczny horror", ponieważ właśnie to nam King sprzedaje. Powieść momentami straszną, momentami nierealną, czasami naciąganą, ale na szczęście on to potrafi. Czasami mam wrażenie, że wszystko co nie wolno innym pisarzom, King wykorzystuje, i co śmieszne, robi to więcej niż dobrze. King jest pisarzem bardzo charakterystycznym, nie trzyma się żadnych reguł, jeżeli stwierdzi, że coś ma tak być, to tak jest i nikt się z tym nie kłóci. Niektórym się to podoba, innym nie. Ja, jak doskonale wiecie, kocham tego nicponia miłością jeszcze dla mnie nie do końca zrozumiałą. Mogę go czytać, trawić jego zwariowane pomysły i zachwycać się tym jak genialnym pisarzem, operatorem słowa jest. Nie znam innego autora, który tworzy ten konkretny klimat. Nazwijmy go klimatem kingowskim. Niektórzy autorzy są po prostu nie do podrobienia tylko dlatego, że nikt inny nie ma ich odwagi, A King tchórzem na pewno nie jest.

"Doktor Sen" był lepszy niż myślałam. Możecie pomyśleć, że troszkę kłamię, biorąc pod uwagę, że zawsze spodziewam się Kingu tylko tego co najlepsze. Problem w tym, że zanim zdecydowałam się sięgnąć po tą powieść (dwa lata.. pozostawię to bez komentarza) nasłuchałam się sporo mieszanych opinii. Głównie na temat tego, że "Lśnienie" było lepsze, miało swój klimat, a "Doktor Sen" to taka bajka. Kolejny problem to fakt, że ja takie bajki lubię. Uwielbiam wręcz. Dlatego nie będę porównywać tych dwóch powieści, bo jak wspominałam, dla mnie to dwa osobne byty i na tym się skupię. "Doktor Sen" to nie "Lśnienie". Jednak jest to powieść wciągająca i świetnie napisana. Fabuła jest ciekawa, a zakończenie nie tak złe jak można by się po Kingu spodziewać (trochę się droczę). Nie żałuję niczego.. no poza tym, że czekałam tak długo z przeczytaniem jej. Więc jeśli Ty, drogi czytelniku tego bloga, masz tą książkę na swojej półce i jesteś tak bezczelny jak ja nie sięgając po nią, cóż.. lepiej napraw swój błąd bo King widzi wszystko i lubi straszyć nocą.

Stephen King, Doktor Sen, Wydawnictwo Prószyński i S-ka

7 komentarzy:

  1. Dla mnie DOKTOR SEN zdecydowanie lepszy niż LŚNIENIE :) Była to powieść pretendująca u mnie do pełnej punktacji, czyli 10/10, aczkolwiek musiałam odjąć jeden punkt za to kim stał się uroczy Danny Torrance. Nie chciałam widzieć go takim jakim był jego ojciec. Chciałam, żeby pozostał taki jak w "Lśnieniu" choć wiedziałam, że jest to niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kingowi właśnie o to chodziło.. o pokazanie, że czasami mimo silnych postanowień zamieniamy się we własnych rodziców i ich nałogi, ale rozumiem. Sama myślałam, że Danny będzie tym lepszym Torrancem.. cóż, w sumie był;)

      Usuń
    2. Jak najbardziej masz rację, był dobrym człowiekiem, ale dla mnie był przede wszystkim uroczym dzieckiem z hotelu Panorama i nie mogłam się przyzwyczaić, że jest dorosły :) Za to tutaj była Abra :)

      Usuń
  2. Nie jest jeszcze z Tobą tak źle. Ja kupiłem Doktora kiedy wyszedł w 2013 roku a przeczytałem 2 tygodnie temu... King z małą pomocą swojego syna (scena z ciukiejkami była pomysłem Owena Kina) napisał kolejną bardzo ciekawą opowieść. Co prawda nie znajdzie się ona w moim TOP 5 ani TOP 10 jego książek, ale King to King i jego książki lepsze lub gorsze, wszystkie są zaczarowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, o czym zresztą doskonale wiesz;) King to najcudowniejszy gawędziarz jakiego znam:)

      Usuń
  3. Słyszałam o Doktorze raczej niepochlebne opinie, ale chwilowo jeszcze Lśnienie przede mną. Dwoma latami się przejmujesz? U mnie Narnia czekała całą dekadę na przeczytanie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli "Lśnienie" Ci nie przypadnie do gustu i tak sięgnij po "Doktora Sen", myślę, że ta pozycja może Ci się spodobać:) być może właśnie dzięki tej fantazyjności :)

      Usuń