poniedziałek, 6 marca 2017

A więc przeczytałam Harry'ego Potter'a. Myliłam się.

Myliłam się. Mam prawie 24 lata i przyznaję przed wami, że popełniłam ogromny błąd. Przez większość swojego życia egzystowałam w przeświadczeniu, że Harry Potter jest przereklamowanym, dobrze wypromowanym tworem, który nie niesie ze sobą nic interesującego. Wszyscy o nim mówili, wszyscy się zachwycali, a ja (jak to ja) coraz bardziej się zniechęcałam słysząc te wszystkie ochy i achy. Cóż.. możemy to nazwać dziwnym zjawiskiem wypierania. Lub odpierania. To nieważne. Najważniejsze jest to, że się myliłam. I to cholernie. 



Kto nie słyszał o Harrym Potterze ręka w górę. Nie ma ich za wiele, prawda? Cóż, wygląda na to, że wcale nie trzeba przeczytać książek czy obejrzeć filmów, żeby wiedzieć kim jest ten nieszczęsny Potter. To prawdopodobnie jedna z najbardziej znanych serii książek jaka kiedykolwiek powstała. Nie tylko w ciągu ostatnich 20 lat. Kiedykolwiek. Pamiętam, że jak byłam trochę młodsza (a było to już jakiś czas temu) w telewizji pokazywano relacje z dni wydania kolejnych poszczególnych części Harry'ego Potter'a. Pamiętam ludzi śpiących na ulicach czekających na otwarcie księgarni. Pamiętam to chociaż wtedy jeszcze to do mnie nie docierało. Nie wiedziałam jakim fenomenem był tak naprawdę Harry Potter. Teraz wiem. I rozumiem.

Pozwólcie, że nie będę zawracać wam głowy (i zabierać sobie cennego czasu na zachęcenie was do sięgnięcia po tą serię jeśli jeszcze tego nie zrobiliście) rozpisywaniem się na temat fabuły. Jestem pewna, że znaczna większość z was chociaż trochę wie o co tam mniej więcej chodzi. Może nawet więcej niż trochę. Są też na pewno tacy, którzy przeczytali tą serię kilkakrotnie. Podziwiam i zazdroszczę. Dzisiaj pozachwycam się trochę, ponarzekam, może nawet napiszę parę zdań świadczących o moim podziwie i oddaniu. Być może. Póki co trochę sprawdzam waszą cierpliwość wiedząc, że połowa odpadła na wstępie. Was również podziwiam.

Harry Potter to seria zachwycająca. Nie sądziłam, że kiedykolwiek napiszę coś takiego. Na pewno nie w miejscu publicznym. Jednak to prawda. Harry Potter to cudowne dzieło. Sam fakt, że nazywam te książki dziełem o czymś świadczy. Może się okazać, że nie jestem wymagającym czytelnikiem. Może wyjść na to, że w sumie nie znam się na książkach (co właściwie będzie nawet prawdą). Może nawet uległam tym szatańskim wpływom Harry'ego Potter'a, o których wszędzie tak głośno (jestem osobą wierzącą, szanujmy się). Koniec końców, mam to gdzieś. Wiecie dlaczego? Nigdy, naprawdę nigdy, nie zdarzyło mi się skończyć czytać serie i chcieć ją zacząć czytać od początku. Nigdy, aż do teraz. Przez miesiąc po przeczytaniu Harry'ego Potter'a nie byłam w stanie przeczytać nic innego, a wierzcie mi na słowo, robiłam wiele podchodów. Ciągle.. było warto.

Te książki spowodowały u mnie emocjonalny rollercoaster. Mam nawet na to świadków. Było mi ciężko przejść przez niektóre momenty, przez śmierci pewnych (jeśli czytaliście na pewno wiecie o kim mowa) bohaterów. Bywało, że rzucałam książkami. Bywało, że zaczynałam płakać a jak ktoś zapytał co się dzieje w sumie nie mogłam wydusić z siebie słowa. Zdarzało mi się też śmiać do siebie, co nawet nie było takie złe. Byłam wściekłam. Byłam szczęśliwa. Byłam załamana. Byłam zakochana. Byłam zraniona. Kiedy zamknęłam ostatni tom miałam pęknięte serce. Dopiero później zdałam sobie sprawę, że to przecież fikcja. To tylko fikcja,

Pani Rowling została moim bohaterem. Albo raczej bohaterką. Jeśli ktoś kiedyś napisał książkę, która miała duszę, jest to na pewno ona. Harry Potter pożre was żywcem. Wydusi z was ostatnią łzę. Zmusi was do czytania strony po stronie dopóki nie zamkniecie ostatniego tomu. Harry Potter to coś więcej niż seria książek. To historia żyjąca własnym życiem poza stronami książek. Jeśli dacie się jej porwać, przesiąknie was do ostatniego milimetra waszego życia. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że trudno wskazać co takiego te książki mają w sobie. Może dlatego, że wszystko tam jest takie cudowne, takie magiczne.. pomijając nawet fakt, że to książki o czarodziejach.Nigdy nie czytałam czegoś takiego. Tak wyjątkowej historii o przyjaźni i miłości. Zakochałam się. Przepadłam. Mam 24 lata (prawie) i się tego nie wstydzę.

A więc tak. Myliłam się.. już wiecie dlaczego.

4 komentarze:

  1. Ja się nie wypowiadam, bo wszystko zostało powiedziane - to seria mojego dzieciństwa i wczesnej młodości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeczytałam ją dopiero teraz więc można powiedzieć, że to seria mojej dorosłości;)

      Usuń
  2. Lepiej późno niż wcale. Rozumiem tą niechęć do serii, bo no cóż - jest wszędzie. Mimo wszystko jak już sama wiesz, zasłużyła ona na te wszystkie zachwyty. Dla mnie to książka to całe dzieciństwo. Cieszę się, że wtedy nie było aż tyle młodzieżówek i mogłam zacząć moją czytelnicza przygodę od takiej genialnej serii!

    Dwie strony książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żałuję, że byłam do niej taka uprzedzona, ale jak mówisz.. czasami lepiej późno niż wcale:)

      Usuń