poniedziałek, 20 marca 2017

Czy wspominałam, że jestem uzależniona od Mrocznej Wieży?

Czy jest tu ktoś jeszcze, kto nie wie jak bardzo (bardzo, bardzo..) kocham i doceniam twórczość Kinga? I czy jest tu ktoś, kto nie wie jak bardzo (bardzo, bardzo..) szaleję za Mroczną Wieżą? Myślę, że nie.. a jeśli nawet to oznacza to jedynie tyle, że prawdopodobnie jesteś tu nowy, więc witaj w moich skromnych progach i przygotuj się psychicznie na niezdrową wręcz dawkę uwielbienia dla Kinga. Tak przy okazji.. Wilki z Calla to jak dotąd moja ulubiona część, jeśli tytuł nie mówi sam za siebie.


Stephen King, Stephen King.. nawet ja jestem już znudzona tą wieczną pochwałą płynącą spod moich palców na temat tego autora (który jest przy okazji moim ukochanym autorem, więc niech się dzieje). Jeżeli jeszcze nie znudziło się wam moje wychwalanie jego twórczości, nie krępujcie się.. czytajcie dalej. Aczkolwiek nie polecam. Tak dla zasady.

Wilki z Calla to już piąty tom Mrocznej Wieży.. co oznacza, że zostały jeszcze dwie części (plus coś pomiędzy nazywane Wiatrem przez dziurkę od klucza), po które bardzo nie chcę sięgać. Tak bardzo, że bardziej się nie da.. Głownie dlatego, że jak skończę to będzie już naprawdę koniec. Rozumiecie? Koniec Rolanda. Koniec światów pośrednich. Koniec Człowieka w Czerni. Koniec mojej czytelniczej egzystencji. Najprawdopodobniej. 

Najprawdopodobniej będę również płakać. 

Najprawdopodobniej.

Nie myślmy jednak o tych wszystkich smutnych rzeczach, które czekają mnie w niedalekiej przyszłości. Pora skupić się na tym dobrym, najlepszym wręcz.. Wilki z Calla były tak genialne jak tylko genialny może być najlepszy tom Mrocznej Wieży (jednej z najcudowniejszych serii jakie kiedykolwiek powstały, bang bang). Wierzcie mi na słowo, naprawdę chciałabym w końcu obsmarować Kinga z góry na dół, żeby wydawało się to wszystko bardziej autentyczne, ale jak mam to robić, kiedy serwuje mi coś takiego? Kiedy serwuje mi Rolanda, który za nic w świecie nie powinien łamać mi serca.. no cóż.. spójrzcie na mnie. Moje serce zostanie złamane za dwa tomy, a moja intuicja nigdy się nie myli. 

Najprawdopodobniej będę rzucać książkami.

Najprawdopodobniej.

Najśmieszniejsze jest to, że nawet nie chodzi o historie. Nie. Tutaj bohaterowie grają pierwsze skrzypce. To oni tworzą powieść. Nawet nie ich losy. Nie. Oni. To kim są, Czym są. To jakie podejmują decyzję. To co sobą reprezentują. To jak ich oczy na nas patrzą ze stron kolejnych tomów. To jak w pewnym momencie mamy wrażenie, że oni tu są. Tu, obok.. kiedy leżysz i czytasz książkę, oni czekają aż skończysz, żeby zapytać jak Ci się podobało. Co im odpowiesz?

Najprawdopodobniej nie będę w stanie nic więcej przeczytać. To wszystko się skończy.

Najprawdopodobniej.

I nie wstydzę się tego, że autor tak 'popularny' (co to właściwie za obraza?) jest dla mnie tak ważny. Nie wstydzę się tego, że te durne książki tak bardzo mi się podobają. Nie mogę się tego wstydzić, kiedy ten 'popularny' i 'przereklamowany' autor serwuje mi coś takiego. Nie mogę się tego wstydzić kiedy pożeram stronę za stroną, a później przez tygodnie nie jestem w stanie nic przeczytać, bo nic nie jest w stanie tego przebić. Nie mogę się wstydzić powiedzieć, że Wilki z Calla wywołują u mnie dreszcze, i zachwyt, i płacz, kiedy tak naprawdę jest. I chcę więcej. Potrzebuję tego. Czasami kiedy nie podoba Ci się świat, w którym żyjesz, i w sumie nie przepadasz aż tak za ludźmi, takie powieści są jak dar z nieba. 

Najprawdopodobniej się uzależniłam.

Najprawdopodobniej moje serce pęknie.

Najprawdopodobniej Roland jest najlepszą postacią wykreowaną przez Kinga.

Najprawdopodobniej. 


Stephen King, Mroczna Wieża: Wilki z Calla, Wydawnictwo Albatros

2 komentarze:

  1. Nie wiedziałam, że kochanie Kinga jest wstydliwe:D To również mój ulubiony autor i niestety przeczytałam już większość jego powieści, także niewiele radości przede mną. Mroczna wieża jest rewelacyjna i byłam dosłownie chora, gdy skończyłam czytać ten cykl. Rozkoszuj się póki możesz:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja mimo uwielbienia twórczości Kinga trochę boję się sięgnąć po "Mroczną Wieżę". Nie wiem sama dlaczego ale już tak mam. Pewnie i z tym tworem w końcu się zapoznam, bo wiadomo, to przecież King. Bardzo mi się twój blog spodobał, chętnie przeczytam więcej twoich opinii.
    https://zmojejbiblioteki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń