piątek, 23 czerwca 2017

Klasyka nie gryzie #5: John Steinbeck 'Myszy i ludzie'

Od czasu do czasu w ręce wpada nam książka, o której dużo słyszeliśmy, ale tak naprawdę, niekoniecznie coś o niej wiemy. 'Myszy i ludzie' to już książka klasyczna, chociaż w porównaniu do innych klasyków, można określić ją mianem młodzika. Jeżeli będziecie chcieli (a wierzcie mi, będziecie chcieli) pożrecie tą książeczkę w ciągu jednego dnia. Nie powiem wam dlaczego. Tak po prostu się stanie. I będziecie niewiarygodnie zadowoleni.



Zacznijmy może od tego, że cokolwiek sobie nie wyobrażacie na temat tej książki na pewno okaże się ona zupełnie inna od waszych rozważań na jej temat, więc porzućcie wszelkie domysły i po prostu ją przeczytajcie. Nie jest to książka o biednych i bogatych (a przynajmniej nie taki jest jej główny zamysł). Nie znajdziecie tu również walki pomiędzy myszami i ludźmi. Nie ma ona również nic wspólnego z Kopciuszkiem, Tomem i Jerrym.. i w sumie nie pamiętam innych bajek, w których pojawiały się myszy. To książka, której tytuł niedosłownie daje nam jakiekolwiek wskazówki, aczkolwiek jest chwytliwy, więc można trochę poużywać wyobraźni, tylko po to, aby przekonać się jak bardzo się myliliśmy.

To historia oparta na ludzkich emocjach, czyli coś co przemawia do mnie najbardziej. Powieść nieskomplikowana, jednocześnie uruchamiająca rollercoaster myśli. Jej prostota jest jej najmocniejszą stroną. Jej najmocniejszą stroną jest jej prostota. To książka o niespełnionych nadziejach, przyjaźni.. o przypadkowym powiązaniu dwójki ludzi. O przypadkowym powiązaniu człowieka i psa. O przypadkowych odcieniach miłości, lub w niektórych przypadkach, jej braku. O nieświadomym źle. O dobroci, która cierpiała. O cierpieniu, które nie zawsze było dobre. To historia o niewypowiedzianych słowach. Trudnych decyzjach. Niespełnionych marzeniach. To książka o nadziei, która czasami po prostu tylko jest.. a czasami się kończy.

Uwielbiam takie książki, chyba o tym wiecie. Uwielbiam kiedy autor potrafi wykorzystać prosty pomysł i wycisnąć z niego jak najwięcej. Wycisnąć z niego tyle, żeby czytelnicy byli spragnieni kolejnych historii. Pan Steinbeck pozostawia po sobie przyjemny niedosyt, który zmusza mnie do sięgnięcia po jego kolejne powieści. Może nawet nie zmusza.. może po prostu chcę po nie sięgnąć. Może szukam tylko pretekstu żeby kupić kolejne książki, położyć je na półce, i nie mieć czasu na ich przeczytanie? Może. W takich sytuacjach każdy powód wydaje się być odpowiedni, prawda?

To cudowna, naprawdę cudowna historia, chociaż nie potrafię wam dokładnie powiedzieć dlaczego tak jest. Nie ma tu nic szczególnego.. żadnych superbohaterów. Żadnych nadzwyczajnych, nadnaturalnych elementów. To historia tak prosta jak tylko proste potrafi być życie, a jednak.. ma w sobie to magiczne, nieokreślone coś, które sprawia, że czytamy od początku do końca, na jednym wdechu, czasami nawet zapominając oddychać. Nie, nie zakochałam się. Jestem pod wrażeniem? Owszem. Czy uważam, że powinniście po nią sięgnąć? Jak najbardziej. Jednak wiecie, że do niczego was nie zmuszam. Polecam, liczę, że przeczytacie i polubicie Steinbecka, tak jak ja polubiłam.. Kto wie? Może kiedyś się nawet zaprzyjaźnimy?

Nigdy nie mów nigdy, prawda?


5 komentarzy:

  1. No dobra przyznam się - tytuł jest mi znany, ale jak piszesz na początku nie sięgnełam ze względu na uprzedzenia i szalejącą wyobraźnię - te szaleństwo wymusza właśnie tytuł :) Przeczytam, skoro tak się mylę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj koniecznie! A jak zrecenzujesz, chętnie zobaczę co o niej myślisz:) szczególnie, że to takie maleństwo:)

      Usuń
    2. Przeczytam w najbliższym czasie!

      Usuń
  2. "Myszy i ludzie" to było moje pierwsze spotkanie ze Stainbeckiem, po którym przepadłam, teraz mając porównanie np z "Gronami gniewu" oceniam ją trochę inaczej, nie mniej cudowna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zamiar sięgnąć po kolejne książki autora, więc może przekonam się na własnej skórze jak wypada na tle innych:)

      Usuń