wtorek, 27 czerwca 2017

Stephen King "Dziewczyna, która kochała Toma Gordona"

Wiem co powiecie.. Stephen King. Znowu. A ja nawet nie będę udawać, że mi przykro, ponieważ tak.. macie racje.. Stephen King. ZNOWU. Uśmiecham się pisząc to 'znowu'. Naprawdę. Pewnie dlatego, że za każdym razem kiedy pojawia się tu nazwisko Pana Kinga, to bardziej niż pewne, że mam za sobą cudownie spędzony czas, z cudownie napisaną książką, cudownego autora. Wiecie, że się trochę droczę. Przeciągam na siłę bzdurny wstęp. Udaję, że wiem co robię. Popełniam mnóstwo błędów dla zabawy. Piszę tak jak się pisać nie powinno. Ale tylko przez chwilę. Bo mogę. 


Jeśli jesteście tutaj nowi, musicie coś o mnie wiedzieć zanim zaczniecie czytać ten tekst (chociaż na dobrą sprawę zaczęliście go czytać jakieś pół minuty temu). Kocham Stephena Kinga. Tak. Powiedziałam to. Znowu. I nie myślcie, że to tylko takie gadanie. Nie. Ja NAPRAWDĘ kocham Stephena Kinga. Więc jeśli w trakcie czytania stwierdzicie, że coś ze mną nie tak.. że może trochę przesadzam, że jestem nieco.. nieco zbyt entuzjastyczna jeśli chodzi o książki Kinga, cóż.. zapewne macie racje. Dlatego przymrużcie jedno oko, a później drugie, i wiedzcie, że nawet nie próbuję przesadzać. 

Kto potrafi pisać książki o chodzeniu, które będą interesujące? Dam wam małą podpowiedź.. jego nazwisko zawsze zajmuje pół miejsca na stronie tytułowej.. zapewne dla tych, którzy usilnie próbują ignorować fenomen tego autora. Tak, to Stephen King. Człowiek, który zmusza nas do czytania książek nie mających prawa być ciekawymi, a jednak. Nie miałam pojęcia o czym będzie ta książka, wierzcie mi na słowo. Z natury nie lubię czytać opisów zamieszczonych na tyłach książek. Nie wiem dlaczego.. tak po prostu jest. Jednak zawsze w głowie czytelnika pojawia się wyobrażenie na temat danej książki. Pewnie dlatego sądziłam, że 'Dziewczyna, która kochała Toma Gordona' to książka o kobiecie, która wymyśliła sobie jakiegoś mężczyznę i zaczęła tracić rozum. Wiem, że się śmiejecie, wy, którzy czytaliście tą książkę. Powiem to raz.. nie miałam racji. Nie. To książka o dziewczynce zgubionej w lesie. Dziewczynce, która krąży i krąży, i krąży.. dziewczynce z walkmanem, zakochanej w Tomie Gordonie. Tak po prostu.

Kiedy zaczęłam czytać i doszło do mnie co tak naprawdę będzie się działo w tej książce, cóż.. w sumie nie miałam pojęcia co o tym myśleć. Jedną książkę Kinga o chodzeniu miałam już za sobą i nie byłam pewna czy jestem psychicznie przygotowana na kolejną tego typu historię w tak, mimo pozorów. krótkim czasie. Z drugiej strony.. czy na powieści Stephena Kinga można być psychicznie przygotowanym? Otóż nie. Nie jesteście w stanie przewidzieć co ten nieszczęsny pisarz znowu wymyśli. Ja przestałam bawić się w jasnowidza już dawno temu. To nie typ autora, który daje czytelnikowi to czego czytelnik pragnie. Nie. To typ autora, który napisze książkę tak jak chce z kilku powodów.. Bo może. Bo chce. Bo może. Bo chce. Więc jeśli nie lubicie czytelniczego dyskomfortu, nie polubicie się z Kingiem.. czy warto jednak zaryzykować? Oj, warto.

Przez pierwszą część książki działo się niewiele, ale jako czytelnik w Kinga już wprawiony, pozostawałam czujna. Wiem co on potrafi, wiem kiedy potrafi, i wiem jak potrafi. Dziewczyna zgubiła się w lesie. W porządku. Dziewczynka słucha meczów przez swojego walkmana. W porządku. Dziewczynka chodzi, płacze, więcej chodzi, myśli.. i ciągnie się to przez jakiś czas, i podoba się to nam bardziej niżbyśmy chcieli, i być może nawet tracimy na chwilę, na krótką chwilę czujność.. i wtedy wchodzi King i jego paranoje, które stają się naszymi. Nagle coś pojawia się w ciemności, i czujemy tego wzrok na sobie, chociaż nie powinniśmy, bo jak? To przecież tylko książka. Tylko książka. Tylko i wyłącznie książka. 

Ale dyskomfort pozostaje,
Pozostaje uczucie bycia obserwowanym.
Pozostaje niepewność.

To tylko King moi drodzy. Słaby taki ten autor. Pierdoły pisze, nie książki. To nawet nie jest prawdziwa literatura. Nie czytajcie.. nie warto. Dobrze.. koniec nieśmiesznych żartów. To tylko King moi drodzy czytelnicy, nic więcej.. to tylko historie takie jak ta, które sprawiają, że chcę więcej, i więcej, i więcej.. a to nawet nie jego najlepsza książka. Nie. Nie umieściłabym jej w czołówce moich ukochanych powieści mistrza. To tylko jedna z jego powieści, którą po prostu napisał, która została wydana i trafiła w końcu w moje ręce, w ręce czytelnika nieświadomego, zakochanego, wdzięcznego. Czasami coś nie musi mieć sensu, wiecie o tym? Literatura nie zawsze musi poruszać poważne tematy, nie zawsze musi być życiowa. Mam wystarczająco dużo życia i rzeczywistości wokół siebie. Czasami jestem wdzięczna, po prostu wdzięczna, za tego popaprańca i książki takie jak ta. Nie oceniajcie mnie za te bzdury i za to, że cóż.. kocham Stephena Kinga.

Może kiedyś nawet napiszę recenzję na temat książki, a nie list miłosny do autora.. może, ale nie czekajcie na to. 

14 komentarzy:

  1. Patrząc na to ile Ty przeczytałaś książek Stephena Kinga aż głupio mi pisać, że uwielbiam tego autora skoro przeczytałam o wiele mniej jego powieści od Ciebie :) Tej jeszcze nie czytałam, ale zawsze Twoje recenzje zachęcają mnie do jakiejś książki :D Wczoraj otrzymałam spis książek, które zostaną wydane przez wydawnictwo Albatros w lipcu i mogłam wybrać jakąś do recenzji. Był Stephen King... pierwsza część Mrocznej Wieży, w nowej odsłonie okładkowej. Weszłam na YT, obejrzałam Twoją recenzję i już wiedziałam, że będę czytać Rolanda. Mam nadzieję, że spodoba mi się tak jak i Tobie :D
    Pozdrawiam!
    Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz mi, że sama się tak czuję kiedy widzę kolekcję innych czytelników i ilość książek Kinga jaką oni przeczytali:) na szczęście, mamy czas żeby nadrabiać zaległości:) Mam nadzieję, że pokochasz Rolanda, od siebie mogę powiedzieć tylko tyle, że z tomu na tom jest coraz lepiej.

      Usuń
  2. Paulina, a ja jestem bardzo ciekawa jaka jest ta Twoja czołówka ulubionych powieści Kinga, więc może popełnisz jakiś post na ten temat? Z chęcią bym go przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno w najbliższej przyszłości:)

      Usuń
  3. Szczerze powiem, boję się książek Kinga. Boję się, że przez nie nie będę mogła spać i właściwie nie czytałam jeszcze ani jednej pozycji :O
    PS. dołączyłam do grona obserwatorów :)
    PS2. zapraszam również do mnie: aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie taki King straszny jak go opisują:) sięgnij po Dallas'63. Zakochasz się:)

      Usuń
  4. Szczerze mówiąc, nigdy jakoś nie sięgnęłam po powieści tego autora i jakoś mnie do niego nie ciągnęło. Lecz po przeczytaniu takiej emocjonalnej recenzji chyba muszę w końcu się przełamać! :D
    Jeśli masz chęć i czas wpaść na mojego bloga, to serdecznie zapraszam!
    http://more-and-more-books.blogspot.com/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz, ale zrób to:) nawet jeśli nie lubisz horrorów, coś dla siebie znajdziesz:)

      Usuń
  5. Mam teraz "fazę" na Kinga. Po prostu czytam co tylko znajdę. Do tej książki jeszcze nie dotarłam, ale znając moje zamiłowanie do takich rzeczy przyjdzie i na nią czas. pozdrawiam i zapraszam do siebie
    https://zmojejbiblioteki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę więc żeby faza zamieniła się w fascynację:) jak przepadniesz, będziesz nasza;)

      Usuń
  6. Dla nieuprzedzonego czytelnika "Dziewczyna która kochała Toma Gordona" to świetna powieść -- oczywiście o ile trafi w jego gust, bo są różne gusta. Natomiast fan Kinga będzie czytając zżymał się na "niskie stężenie Kinga w Kingu". Tak się te sprawy mają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy czy ktoś lubi Kinga strasznego czy po prostu Kinga autora.

      Usuń
  7. Chciałabym kiedyś móc opisać tak książkę. Ubóstwiam King.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic trudnego. Są ludzie o wiele lepsi.

      Usuń